Pierwsza dama biznesu III RP

Wielu bohaterów tej historii spotyka się co roku na gdańskich przyjęciach urodzinowych Lecha Wałęsy. Wśród kilkuset gości, w miłej atmosferze bawi się śmietanka polskiej oligarchii biznesowej, agenturalnej i politycznej. Starzy, dobrzy znajomi… Większość z nich zna się jeszcze z okresu założycielskiego III RP – z lat 80., kiedy byli w PZPR czy w rozmaitych służbach.

W ciągu ostatnich 20 lat zasiadali w tych samych radach nadzorczych, wspólnie uczestniczyli w prywatyzacjach i aferach, niekiedy ich nazwiska pojawiały się w komunikatach prokuratury, jeszcze rzadziej na salach sądowych, a już zupełnie wyjątkowo w nakazach aresztowania.

Afera Proxy

To była jedna z pierwszych głośnych afer III RP. W 1991 r. rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego postanowił, jak to się mówiło, „zrestrukturyzować” jedną z najnowocześniejszych gałęzi polskiego przemysłu – zbrojeniówkę.

Henryka Bochniarz, minister przemysłu, nie zleciła przygotowania planu tej operacji żadnemu z setek podlegających jej urzędników, żadnemu departamentowi czy Agencji Rozwoju Przemysłu. To strategiczne zlecenie otrzymała dopiero co założona, nieznana, mała spółka z Krakowa, bez żadnego doświadczenia czy dorobku, kierowana przez młodego absolwenta UJ, Marka D. Można powiedzieć – spełnienie marzeń uczestnika programu „Pierwsza praca”...

Wyłonienie firmy odbyło się bez żadnego konkursu czy przetargu. A według NIK, także bez wiedzy UOP, odpowiedzialnego za ochronę kontrwywiadowczą tego przemysłu.

Jak przyznał przesłuchiwany w Sejmie Marek D., po prostu dobrze znał Bochniarz. I to stąd właśnie zlecenie za 15 mld zł. Według Jarosława Jakimczyka z „Wprost”, nie było jednak w tym wyborze przypadkowości, ojcem sukcesu Marka D. był bowiem Gromosław Czempiński, dzięki którego „opiece” firma krzak mogła dostać tak lukratywne zlecenie od państwa.

Za przygotowany w trzy miesiące niezbyt skomplikowany raport, który sprowadzał się...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: