DZIUROPOCHŁANIACZ

Wakacje w tym roku mamy gorące. Nie dlatego, że słońce mocno praży, ale ze względu na tematy, które rozgrzewają media. Ostatnio było dużo hałasu o opłacie paliwowej, która miałaby wynosić plus ok. 20 gr doliczanych do każdego litra paliwa. Dzięki niej mielibyśmy lepsze drogi lokalne. Autostrady już mamy, drogi ekspresowe powstają niekiedy nawet w ekspresowym tempie, lecz trakty lokalne są wciąż zaniedbane.

PiS jednak wycofał się z pomysłu. Ponieważ w życiu nie ma nic za darmo, mimo że niektórzy sądzą inaczej, wydaje mi się, że jakoś te pieniądze trzeba zdobyć. Wówczas na mniejszych drogach samochody nie jeździłyby od krawędzi do krawędzi po pofałdowanym asfalcie, nie telepałyby się po tarkach i nie wpadałyby w dziury. Każdy powinien czuć się bezpieczny, a przecież nie każdy w Polsce ma forda mondeo. Co w moich rozważaniach robi mondeo? Otóż samochód ten ma jedno z najlepszych zawieszeń na rynku. Jechałem kiedyś ze znajomymi do Węgorzewa. Za Piszem jest taki odcinek, na którym można trochę się rozpędzić. Niestety na tej trasie jest również nierówność, na której wyskakuje się w górę i można nawet stracić przyczepność wszystkich czterech kół. Jechałem mondeo i po podskoku szybko spadłem na cztery łapy. A mojego znajomego w hondzie accord oblał zimny pot. Przypomniałem sobie tę przygodę, jeżdżąc ostatnio znowu fordem mondeo. Jakże precyzyjne w prowadzeniu jest to auto! A w wersji ST dosłownie zrasta się z kierowcą. Sportowe zawieszenie sprawia, że nie chce się z niego wychodzić. Nawet gdy żona wysłała mnie po bułki do sklepiku za rogiem, to nim pojechałem. Tak dobrze mi się jeździło, że nie miałem nawet czasu zastanowić się, który z dwóch silników godnych polecenia wybrać, czy 240 KM w benzynie z klasycznym automatem, czy jednak 210 KM w podwójnie turbodoładowanym dieslu ze skrzynią Power Shift. Osiągi podobne. Spalanie mniejsze w dieslu, ale cena niższa za benzynę. Więc na jedno wychodzi. Ci, którzy lubią stylizację astona martina, z...
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: