Definicje w gospodarce

Felieton [Okiem przedsiębiorcy]

Jedna z zasad racjonalnej dyskusji brzmi, iż „strona nie może używać sformułowań, które nie są dostatecznie zrozumiałe lub są dwuznaczne” (patrz na przykład Van Eemeren, „Grootendorst & Snoeck Henkemans”, 2002, s. 182–183). Problem nie jest błahy, efekty używania w przestrzeni publicznej sformułowań niejednoznacznych bywają dramatyczne. W obszarze gospodarczym, szczególnie (lecz nie tylko) po wejściu Polski do UE, powszechne jest oficjalne stosowanie określeń w rodzaju polski, krajowy, narodowy czy też patriotyczny w stosunku do pojęć gospodarczych, które w tradycyjnym rozumieniu mają znaczenie istotnie odmienne niż w przekazie oficjalnym. Przykładem funkcjonującego w przestrzeni publicznej pojęcia dwuznacznego jest na przykład „polska gospodarka”. Bez znajomości obu znaczeń hasło wicepremiera Morawieckiego „więcej polskiej gospodarki w polskiej gospodarce” staje się jedynie pleonazmem, podobnie jak „procent cukru w cukrze”, co przecież nie było intencją autora.
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze