Komedianci wczoraj i dziś

Felieton [Konteksty]

Miałam w rodzinie aktora. Moim prapradziadkiem był członek znanego aktorskiego rodu Krzesińskich, Stanisław Krzesiński. Zjeździł z trupą teatralną całą Polskę pod zaborami i opisał te perypetie w pamiętnikach zatytułowanych „Koleje życia”. 1828 Lublin: „Kochani koledzy (...), w braku na życie, powynosili wszystko, co miałem w kufereczku, i buty, i inne drobiazgi. Nie było tam wprawdzie wiele, ale zostawili mnie tylko w tym, w czym chodziłem, obiecując, że jak zaczną zarobkować, to mi wszystko powrócą. Wchodząc w ich przykre położenie, ułagodziłem się, bom poznał, że głód jest strasznym wrogiem człowieka…”. 1855 Radom: „Przykre przechodziłem chwile, ale się zimę przepędziło, a zima to wiadomo, że każdemu biednemu jest srogą macochą. Na Święta Bożego Narodzenia lub Wielkanoc przysyłał mi czasem brat z Petersburga, gdzie był tancerzem dworu cesarskiego, kilka rubli, ale to była kropla wody w morzu. Tyle tylko, że gdy pieniądze przyszły, można było dzieciom jaką taką
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze