Egipt. Geopolityczne konsekwencje egipskiej rewolucji

Scenariuszy kilka

Dziwi zaskoczenie wywiadów różnych państw rozwojem sytuacji w Egipcie. Jeszcze 25 stycznia gen. Aviv Kochavi, nowy szef wojskowego wywiadu Izraela, zapewniał na posiedzeniu komisji Knesetu, że „nie ma żadnych wątpliwości co do stabilności reżimu w Egipcie”. Jeśli Izraelczycy byli tak zaskoczeni, to co powiedzieć o USA czy Europie? Obama zwołał w tej sprawie w trybie pilnym swoich doradców dopiero po rozmowie telefonicznej z Mubarakiem 28 stycznia.

Reżim może przetrwać. Z Mubarakiem na czele, lub nie. Może też dojść do głosu młodsza generacja oficerów. Ale nawet przy pozostaniu u władzy armii pewne zmiany w polityce zagranicznej są nieuniknione. Najmniej prawdopodobne jest oddanie władzy przez wojsko i wybory, powodujące, że Egipt podąży drogą demokratycznych reform.

W takim wypadku najbardziej prawdopodobne jest zwycięstwo Bractwa Muzułmańskiego. Wtedy można się liczyć z trzema scenariuszami. W „wariancie algierskim” reakcją na zwycięstwo Bractwa Muzułmańskiego byłby zamach wojskowy wspierany przez Zachód. „Wariant turecki” to rządy względnie umiarkowanej ekipy islamistycznej (niczym rząd AKP Erdogana). I ten scenariusz wydaje się najbardziej prawdopodobny.

Najmniej prawdopodobna – przynajmniej w tej chwili – wydaje się sytuacja, w której rządzony przez Bractwo Muzułmańskie Egipt staje się przystanią dla terrorystów i fundamentalistów islamskich, zrywa współpracę z Zachodem i porzuca traktaty z Izraelem. Niezależnie od tego, który scenariusz się ziści, już dziś wiadomo, że pewna era w polityce regionu dobiegła końca.

Obama skreśla Mubaraka, ale nie armię

Dla świata zachodniego, szczególnie USA, islamistyczny Egipt byłby strategiczną katastrofą na skalę co najmniej tej z 1979 r. w Iranie. Egipt to jeden z najważniejszych graczy w świecie arabskim, gwarant amerykańskiej polityki bliskowwschodniej od końca wojny Yom Kippur w 1973 r.

...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: