Klement Gottwald i czytanie Biblii

Dodano: 25/04/2017 - Nr 17 z 26 kwietnia 2017

Felieton [Konteksty]

Pewna znajoma, absolwentka liceum im. Klementa Gottwalda (obecnie Staszica), opowiadała mi kiedyś o problemach, które miała, gdy dostała się na polonistykę UW. Nie wiedziała, co to jest „krzew gorejący” ani o co chodzi z „ciasną bramą”. Obce jej były wszelkie literackie odniesienia do Biblii i jej symbolika. Nie wyniosła tej wiedzy z domu, do kościoła nie chodziła, a LO im. Klementa Gottwalda było jedynym wówczas liceum w Warszawie, gdzie nie uczono religii. Utworzono je w 1951 r. i nazwano tak na cześć komunistycznego działacza czeskiego. W „Gottwaldzie” uczyły się w większości dzieci stalinowskich aparatczyków, prokuratorów wojskowych i środowiska komunistycznego establishmentu. Biblii w ich domach nie czytano, zawarty w niej przekaz uważano za ciemnotę. Echa tamtego miejsca i czasu wybrzmiewają jeszcze dzisiaj na tzw. manifach. W marcu na przykład niesiono tam hasło o treści: „Misja Kościoła zrobić z ciebie matoła”. Ku niewątpliwej zgrozie manifestantów, 30
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze