Za każdym razem inna Golgota. Mistyczne spotkanie artystów

Śpiewając „Golgotę Jasnogórską”, przeżywamy ją wciąż inaczej, ona za każdym razem jest inna i niepowtarzalna – z pieśniarzem, kompozytorem, autorem tekstów Marcinem Styczniem rozmawia Anna Krajkowska.

W okresie Wielkiego Postu koncertował Pan razem z Joanną Lewandowską i Ernestem Bryllem z poematem pasyjnym „Golgota Jasnogórska”. Dlaczego akurat ten cykl wierszy Brylla wybrał Pan do swojego projektu muzycznego?

„Golgota Jasnogórska” to poemat napisany przez Brylla do obrazów pasyjnych Jerzego Dudy-Gracza pod tym samym tytułem. Obaj artyści spotkali się w szpitalu w Katowicach, gdzie byli operowani na serce. Wówczas Duda-Gracz powiedział Ernestowi, że jak przeżyje, to będzie to jego wotum dziękczynne dla Matki Bożej. Tak też się stało. Dziś te obrazy wiszą nad Kaplicą Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Wtedy też poprosił Ernesta Brylla, aby on napisał do tej drogi krzyżowej wiersze – nie komentarze, tylko osobiste rozważania. „Golgota” Dudy-Gracza to droga krzyżowa narodu, wpisane są w nią nasze wielkie postaci – Jan Paweł II, prymas Wyszyński, Maksymilian Kolbe – to przejmujący los naszego narodu. Natomiast „Golgota” Ernesta Brylla jest bardziej osobista, jakby przeniesiona we współczesność. Ja w tej „Golgocie” się odnalazłem. I początkowo to miała być tylko moja płyta – kolejny album z wierszami Brylla, ale jakoś nie mogłem tego skończyć. Kiedy koncertowaliśmy z Joanną Lewandowską w Częstochowie, ona zabrała mnie na Jasną Górę, żeby pokazać mi „Golgotę” Dudy-Gracza. Uśmiechnąłem się, bo znałem te obrazy. Zapytałem ją, czy zna wiersze Brylla. Joanna się nimi zachwyciła. Dzięki temu spotkaniu dokończyłem ten projekt, bo zobaczyłem, że w tych rozważaniach o męce Chrystusa konieczny był żeński głos. I dlatego widzę to jako spotkanie mistyczne: najpierw Ernesta Brylla i Jerzego Dudy-Gracza, a później moje z Joanną Lewandowską.

Czym były i są dla Pana te koncerty?
...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: