Kryzys ma na imię Merkel

Dodano: 09/01/2012

Dokonania rządu Angeli Merkel to w rzeczywistości długie pasmo rozczarowań. Merkel, która na całym świecie jest odbierana jako silna polityk, zawiodła w łonie własnej partii. Przy okazji dotkliwie okaleczyła środowisko niemieckich konserwatystów. FDP, która już nawet szykowała się do roli partyjnego zaplecza kolejnego, liberalnego kanclerza Niemiec, dziś nie ma szans, by przeskoczyć 5-proc. próg wyborczy. Liberałowie stoją nad kolejną przepaścią i nic nie wskazuje, by pojawił się nikły promyczek nadziei na odzyskanie formy i powrót do gry. Szkoda. W dwa lata roztrwoniono 150 lat liberalnej polityki i tradycji. CDU nie jest już dłużej w stanie kanalizować tradycyjnego, mieszczańskiego elektoratu wyborczego. Bawarski wariant w postaci tzw. unii chrześcijańskiej, czyli CSU, przez dziesięciolecia elektryzował mieszczańską, tradycyjnie nastawioną większość konserwatywnych wyborców. Jednak silna, wyjątkowa w kontekście niemieckiej sceny politycznej pozycja CSU z roku na rok topniała.
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze