Fani dodają im skrzydeł. Nasz sport narodowy

Statystyki nie kłamią – skoki narciarskie są drugim najpopularniejszym sportem w Polsce! To wszystko zasługa Adama Małysza i Kamila Stocha.

Lista krajów, w których skoki są równie popularne, jest bardzo krótka. Oprócz Polski znajduje się na niej zaledwie osiem państw – Niemcy, Norwegia, Austria, Finlandia, Słowenia, Japonia, Czechy i Szwajcaria. Kto jednak myśli, że jest to mały i niszowy rynek, ten bardzo się myli. Według raportu „FIS Winter Sport” wydanego przez FIS (Międzynarodowa Federacja Narciarska) i firmę marketingową Repucum wynika, że transmisje ze skoków narciarskich mają oglądalność 2,7 mld widzów! A oglądane one są głównie w tych dziewięciu krajach. W Polsce pierwsze lepsze weekendowe zawody Pucharu Świata mają oglądalność ponad 5 mln. Tegoroczny konkurs Czterech Skoczni śledziło średnio prawie 5 mln kibiców, a gdyby nie fatalny, środowy termin konkursu w Innsbrucku (oglądało go i tak ponad 3 mln widzów), to ten wynik byłby pewnie dużo wyższy.

Z badań prowadzonych regularnie przez firmę ARC Rynek Opinia wynika, że top trzy najpopularniejszych dyscyplin sportu w Polsce to piłka nożna, skoki narciarskie i siatkówka. Informują one także, że sportem interesuje się 76 proc. Polaków, z czego 24 proc. w stopniu wysokim. Obliczono także, że 6 proc. kibiców skoków stara się oglądać je na żywo, wyższym współczynnikiem mogą pochwalić się tylko piłka nożna i siatkówka. Co ciekawe, wśród Polek piłka nożna przegrywa popularnością ze skokami!

W trójce najlepiej rozpoznawalnych przez Polaków sportowców jest dwóch skoczków – były mistrz Adam Małysz i aktywny zawodnik Kamil Stoch. Wyprzedza ich tylko globalny gwiazdor piłkarski Robert Lewandowski. A jeszcze w latach 90. dyscyplina ta z roku na rok traciła impet. Walące się skocznie rozbierano jedna za drugą. Kiedy wydawało się, że wraz z nimi dyscyplina ta zniknie z naszego kraju na dobre, niespodziewanie objawił się talent Małysza. To jemu oraz jego trenerowi...
[pozostało do przeczytania 21% tekstu]
Dostęp do artykułów: