Języczek u wagi w Sądzie Najwyższym

Jedną z najbardziej oczekiwanych decyzji personalnych prezydenta Donalda Trumpa była nominacja nowego sędziego do Sądu Najwyższego na miejsce zmarłego w lutym zeszłego roku Antonina Scalii. Ostatecznie kandydatem na to stanowisko został Neil Gorsuch, sędzia dziesiątego okręgu Sądu Apelacyjnego

Sąd Najwyższy (SCOTUS) jest ostatnią instancją sądowniczą w Stanach Zjednoczonych. Od jego wyroków nie da się odwołać. Jednak jest ważny z jeszcze jednego powodu. Ogłoszona przez SCOTUS interpretacja przepisu konstytucyjnego jest uznawana za oficjalną. Dobrym przykładem może być sprawa Obergeffel vs Hodges, czyli kilkanaście spraw wytoczonych władzom stanowym przez środowiska homoseksualne. Sąd Najwyższy wydał wyrok, według którego zakaz zawierania małżeństw homoseksualnych łamie czternastą poprawkę do konstytucji. Z powodu tej interpretacji małżeństwa homoseksualne zalegalizowano na terenie całych USA, mimo że większością z nich rządzą konserwatyści.
Po śmierci Scalii w SCOTUS zostało czterech sędziów nominowanych przez Demokratów i czterech nominowanych przez Republikanów. Zgodnie ze zwyczajem prezydent nie wybiera nowych sędziów w ostatnim roku kadencji, chociaż formalnie ma do tego prawo. Republikanie zagrozili odrzuceniem kandydatury Merlicka Garlanda, umiarkowanego prawicowca, choć ryzykowali, bo Hillary Clinton po wygranej zaproponowałaby kogoś bardziej skrajnego.
Okazało się, że ryzyko się opłaciło. Wybory wygrał Donald Trump i to on wybrał dziewiątego członka SCOTUS.

Scalia, wersja 2.0.
Gorsuch jeszcze przed nominacją był często porównywany do Scalii, z którym zresztą się przyjaźnił. Jest najlepiej wykształconym ze wszystkich kandydatów. Skończył uniwersytet w Columbii, studiował też w Oksfordzie i na Harvardzie. Jest również bardzo cenionym teoretykiem, a jego książka o aspektach prawnych eutanazji uznawana jest za jedną z najważniejszych prac na ten temat. Podobnie jak Scalia jest...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: