Magdalena Piejko \ Poleca

FILM \ „Ukryte piękno” czasu, miłości i śmierci

Czytając krótką notkę o tym filmie, wielu kinomanów z góry go odrzuciło. Współczesne kino przyzwyczaiło nas do specyficznego, postmodernistycznego slalomu, do omijania najważniejszych tematów egzystencjalnych. Kiedy pojawią się gdzieś poza popkulturą, autorzy automatycznie są oskarżani o moralizatorstwo, banał i komercję.

Tak się właśnie stało w przypadku „Ukrytego piękna”, najlepszego filmu w dorobku Davida Frankela i zdecydowanie numeru jeden spośród okołoświątecznych hitów filmowych tego sezonu. Bohaterem filmu jest Howard (w tej roli aktor i piosenkarz Will Smith) – as świata reklamy, który dzięki swoim talentom, zdolnościom interpersonalnym i pracowitości zbudował jedną z największych agencji reklamowych w Nowym Jorku. Poznajemy go rok po śmierci jego 6-letniej córeczki, jako człowieka odciętego od rzeczywistości, pogrążonego w głębokiej depresji.

Wspólnicy głównego bohatera, martwiąc się

     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze