Zakaz dla NPD. Podejście drugie

Decyzja podjęta przez ministrów została podparta uzasadnieniem: „Ideologia NPD jest wroga ludzkiej godności, jest antydemokratyczna i antysemicka. Zarówno z postulatów tego ugrupowania, jak i zachowania jego członków można wywnioskować, że NPD zmierza w kierunku podkopania i zniesienia ustalonego porządku demokratycznego”.

Zwykła, prawnicza papka. Tymczasem sprawa jest dość prosta. Jeżeli partia polityczna narusza konstytucję, to nie ma nic prostszego, jak powołując się na zapisy konstytucyjne, wykazać, które prawa zostały podeptane.

W Niemczech za procedury umożliwiające zakaz działalności partii politycznych odpowiada Federalny Urząd Ochrony Konstytucji. Urząd przyjmuje zgłoszenia i rozpoczyna nad nimi pracę. Taki właśnie wniosek chcą przedstawić w Urzędzie wspomniani ministrowie spraw wewnętrznych.

W 2003 r. próba złożenia wniosku z żądaniem zakazania działalności NPD nie powiodła się, i słusznie. Z żądaniem wystąpił bowiem ówczesny czerwono-zielony rząd Gerharda Schrödera i Joschki Fischera. Dołączył się do nich Bundestag i Bundesrat ze wszystkimi reprezentantami.

Pierwsza próba delegalizacji NPD obnażyła błędy proceduralne popełnione przez wszystkie uczestniczące w niej struktury polityczne.

W tamtym wydarzeniu brali udział dwaj słynni towarzysze z pokolenia 1968 r. Co istotne, stanęli po dwóch stronach barykady. Po jednej stał były adwokat terrorystów z RAF-u, Otto Schilly. Po drugiej – były adwokat lewicy i terrorystów z lewackiej Frakcji Armii Czerwonej, Horst Mahler. Temu drugiemu w zeszłym roku udało się udowodnić współpracę ze Stasi. Otto Schilly pełnił za czasów czerwono-zielonej koalicji funkcję ministra spraw wewnętrznych. Schilly chciał zakazania działalności NPD, a były ekstremista lewicowy Horst Mahler, który w tym czasie wstąpił do Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec, występował w jej obronie. Próba delegalizacji spaliła na panewce.

Od tego czasu niemieccy politycy...
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: