5 stycznia 2011

Dodano: 12/02/2011 - Nr 1 z 5 stycznia 2011

Platforma naśmiewała się niegdyś z parlamentarzystów, którzy wraz z rolnikami modlili się o deszcz. No to ma za swoje. Teraz jej samej pozostają wyłącznie modły o koniec śniegu i mrozu. Moja rada: najlepiej pomódlcie się, chłopaki, do świętego Jana Chrzciciela, który był, jak wiadomo, kolejarzem. Nie wiedzieliście o tym? Nawet Gowin nie wiedział?! Wszak mówi Pismo: „Przyszedł z kolei Jan Chrzciciel...”. Gadam jeszcze w grudniu przez telefon z rodziną z Podkarpacia. U nich – prawie Bieszczady! – zero śniegu. W Poznaniu – zaspy i mróz, najniższa temperatura w Polsce. Suwałki, polski biegun zimna, też mogą się schować. Dziwne, wcześniej przez ileś lat było w Wielkopolsce jak w piosence Kazika: „Kolejna zima, a tu śniegu ni ma”. Kiedy nastąpił przełom? Synoptycy nie mają wątpliwości: od grudnia 2008 r., kiedy prezydent Grobelny zorganizował w Poznaniu Szczyt Klimatyczny, poświęcony globalnemu ociepleniu. Jeszcze szczyt się nie skończył, a już w Poznaniu zaczęły od mrozu pękać rury.

     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze