Popiełuszko

Na jednym ze specjalistycznych portali jakiś wyrobiony (w postkomunistycznej betoniarce) recenzent postawił zarzut, że filmowy ks. Jerzy jest zbyt pokorny: „Początkowo wydaje się, że postać będzie ewoluować (...) – zacznie nabierać charyzmy i siły. Tak się jednak nie dzieje, więc widz za cholerę nie wie, czym Popiełuszko przyciąga do siebie tyle osób”. Obawiam się jednak, że ta niewiedza gorzej świadczy o mentalności obywateli III RP niż o twórcach filmu. Kto kojarzy charyzmę i siłę z nienawiścią, nie jest w stanie choćby zbliżyć się do tajemnicy człowieka, który w ciemnej nocy stanu wojennego niósł Polakom światło Chrystusa. Ten paschał wciąż płonie – w ciemnościach fundowanych nam przez obecną władzę i jej medialnych funkcjonariuszy. Jeden z bohaterów filmu Joanny Lichockiej „
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze