Niemcy grają w zielone

Dodano: 06/12/2011

Początki ekopartii były chaotyczne i szemrane – wystarczy przypomnieć sobie pełną agresji przeszłość długoletniego przywódcy partii Joschki Fischera. Dziś zieloni dysponują imponującą siecią kontaktów w aparacie urzędniczym, w sądownictwie, na uniwersytetach, na odcinku kultury i mediów. Trzeba więc przyznać, że przeszli długą i różnorodną drogę. Dziś są na szczycie. Od początku swojej historii zieloni dążą do wszystkiego i niczego jednocześnie. Czynią to w sposób radykalny, zajadły, ale zawsze barwnie opakowany. Znajdziemy tam zarówno idee Mao, jak i Stalina, turbokapitalizm i fundamentalizm ekologiczny, szczyptę małej ojczyzny, trochę kosmopolitycznej nuty, gdzieniegdzie ascezę przeplecioną ekoluksusem. Zieloni są partią bardzo teutońską, ale nie zamykają się na przybyszów z zewnątrz. To oni ukuli pojęcie „multikulturalizm”. Mają odnogę chrześcijańską, ale jednocześnie zezują wyraźnie w stronę islamu. A i tak większość członków tej partii nie identyfikuje się z żadną religią.
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze