Węgierski scenariusz

Niezadowolenie społeczne dochodzi do zenitu, a zbliża się właśnie 10 kwietnia, kiedy to ludzie w sposób naturalny wyjdą na ulicę. Jeżeli Tusk będzie przeszkadzał w niezależnych obchodach, zrobi sobie polski dzień gniewu. Protesty pod rosyjską ambasadą i pod pałacem prezydenckim uderzą zarówno w rząd, jak i w Komorowskiego. Społeczeństwo będzie w innym miejscu niż władza. Nie wierzę, że Tuskowi w znacznym stopniu pomoże polska prezydencja w UE. Polityka zagraniczna zawsze miała mniejszy wpływ na poparcie rządu niż wydarzenia w kraju. Co z tego wszystkiego wynika? Donald Tusk straci władzę najpóźniej jesienią, chyba że przerażeni koledzy zrobią wcześniej rząd techniczny, być może z kimś takim jak Jerzy Buzek. Były premier płynnie zamieniłby wtedy tekę przewodniczącego Parlamentu Europejskiego na szefa rządu – w czasie naszej prezydencji. Ale to wszystko są zabiegi kosmetyczne. Czeka nas potężny wstrząs polityczny z drastycznym spadkiem notowań PO, i jeżeli PSL będzie dalej kojarzony z rządem, to również z malejącym poparciem ludowców. Władza, przy rosnącej społecznej niechęci i braku medialnego parasola, zostanie po prostu rozjechana. Tego procesu zatrzymać się już nie da.

PiS ma szansę uzyskać wtedy poparcie 6–7 mln wyborców, tyle już udawało mu się osiągnąć w poprzednich wyborach. Przy frekwencji nieprzekraczającej 50 proc. może to oznaczać samodzielne rządy.

Jeżeli zdobędzie poniżej 40 proc. głosów, zostanie wtedy, przy udziale prezydenta, utworzona koalicja wszyscy przeciw PiS. Oznaczałoby to chwiejny, skłócony rząd, który najdalej za dwa lata odda całą władzę, tak jak to było na Węgrzech. Tak czy inaczej, PiS o koalicjantów martwić się na razie nie musi.

Musi się natomiast martwić o własny elektorat i ewentualne obrzeża. Dla ok. 8 mln Polaków sprawa katastrofy smoleńskiej jest na tyle ważna, że determinuje ich głosowanie. Tylko niewielka część tej grupy jest niechętna PiS. Drugą sprawą, która w tym elektoracie powoduje wrzenie...
[pozostało do przeczytania 38% tekstu]
Dostęp do artykułów: