Apteki dla bogaczy

Prawdziwa rewolucja

Tak nazywa nowe zapisy ustawy przygotowanej za kadencji byłej minister zdrowia, Ewy Kopacz, Piotr Jóźwiakowski, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie. Istotą zmian są sztywne i ustalane urzędowo (po negocjacjach z producentami) marże i ceny na leki refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Przepisy będą określać ceny leków we wszystkich fazach ich powstawania i dystrybucji: u producentów, w hurtowniach i aptekach. Co prawda maksymalna (ale możliwa do obniżenia) marża na leki refundowane wynosiła do tej pory 8,91 proc. i została zredukowana do niezmiennej (sztywnej) wysokości 5 proc. Skorzysta jednak na tym tylko NFZ. Dotychczas bowiem właściciele aptek mogli ceny tych leków dowolnie zmniejszać i konkurować ze sobą, co było powszechną praktyką. Często cena takich preparatów wynosiła symboliczną złotówkę. Obecnie obniżki i promocje nie są już możliwe. Ceny generalnie wzrosną i będą takie same we wszystkich aptekach. Zmiany najbardziej uderzą po kieszeniach przewlekle chorych z dolegliwościami cukrzycowymi, kardiologicznymi, gastrycznymi, reumatologicznymi czy psychiatryczno-neurologicznymi. Przepisy całkowicie eliminują z listy leków refundowanych ok. 380 preparatów (m.in. paski do oznaczania poziomu cukru we krwi oraz podstawowe leki przeciwcukrzycowe, jak insulina Humilin U, niektóre antybiotyki, środki przeciw schorzeniom wieńcowym itp.) Obniżony zostaje poziom refundacji 1055 leków (podwyższony tylko dla 300).

Według nowej ustawy udział wydatków NFZ na refundację leków nie może przekroczyć 17 proc. jego wszystkich wydatków, a w 2011 r. już w kwietniu przekroczył 18 proc. Dr Adam Kozierkiewicz z Instytutu Zdrowia Publicznego UJ: „Ustawa refundacyjna miała wprowadzić przejrzyste zasady w refundowaniu leków, a tego domagała się od nas Komisja Europejska. Niestety, przy okazji rząd dodał do niej mechanizmy mające w jego zamyśle ograniczyć wydatki na leki” (za: Money.pl). W Polsce państwo dopłacało...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: