Przeżyliśmy okupację - przeżyjemy „demokrację”

Naprawdę dostrzega Pani szytą tak grubymi nićmi akcję w celu ograniczenia naszej wolności?

Proszę nie zapominać, że w Polsce i Europie funkcjonują różne słowa, które przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Należy do nich demokracja. W swojej książce „O istocie narodowej tożsamości” próbowałam udowodnić, że w tej chwili – bo nie w ogóle – demokracja to równie puste hasło jak komunizm. Ono służy nie temu, co głosi. W dzisiejszej Polsce w sposób drastyczny ograniczono już wolność mediów. To ma bardzo niewiele wspólnego z demokracją. Nic dziwnego więc, że zaczyna się liczyć głos ulicy. Dla władzy, którą w tej chwili odbieram jako autorytarną, ten głos może stać się bardzo groźny.

Sposobem na pustą demokrację może być silniejsze przywiązanie do narodowej tożsamości?

Tożsamość narodowa jest znaczeniem pełnym, ale w dzisiejszym świecie mamy do czynienia ze skoordynowanymi wysiłkami, by to poczucie zakłócić. Nazywam takie zjawisko totalitaryzmem liberalnym, do którego dzisiaj zmierza cały świat. A wracając na nasze podwórko, zakłóceniu narodowej tożsamości niewątpliwie dodatkowo sprzyja zablokowanie prawdziwej informacji. Przecież tej, która istnieje, nie można ufać. Trzeba kontrolować fakty, i to niesłychanie pracochłonnie, z różnych źródeł. Śledzić to, o czym nie powiedziano, i rozszyfrowywać, co kto miał na myśli albo co chciał osiągnąć, mówiąc tak, a nie inaczej.

Czyli „porzućcie wszelką nadzieję”?

Moim zdaniem walka przeciwko temu, co z nami robią, nie może przebiegać na zasadzie sprowokowanych reakcji. Potrzebna jest praca, która będzie trwała całe lata. Walka o przywrócenie Polakom myślenia historycznego, służącego do weryfikacji faktów i logicznego rozumowania. Musimy wygasić emocje, do okazywania których – co powtarzam – jesteśmy prowokowani. Nie zapominajmy, że nawet jeśli ludzie są przygotowani do dyskusji, wiedzą, o co im chodzi i logicznie myślą, nie...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: