Greczynka szuka Greka

Dodano: 09/11/2011 - Nr 45 z 9 listopada 2011

Obraz jest szary, brzydki. Morze, ląd, podupadająca fabryka, beznadziejne blokowiska – taka Grecja zimą czy późną jesienią wygląda bardziej przygnębiająco niż nasz Sopot czy Władysławowo po sezonie. W dodatku to umieranie ojca, oczekiwanie na wyniki badań, długie chwile milczenia pod kroplówką, w szpitalnych poczekalniach zapowiadają film depresyjny i nudny. A jednak rzecz jest poruszająca, opowieść rozwija się w czasie, uruchamia mechanizm ciekawości i zaspokojenia. Pojawia się też nadzieja, niby niemożliwa, ale wynikła z samej natury. Nietrudno pokładać nadzieję w ładnej dwudziestolatce, w tym, co ona może dać światu, a świat jej. Wystarczy ją obudzić. Fakt, jest nieporadna, niezręczna, zielona. Błaznuje naśladując godowe zachowania, gesty zwierząt oglądane na małym ekranie. Ćwiczy z Bellą dziwne goryle (a może czaple, a może psie) kroki. Małpuje bezwstydną przyrodę, ale i Monty Pythona. Takie szukanie po omacku, dochodzenie do siebie poprzez zwierzęcość to – paradoksalnie – nie
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze