Ideologia pogardy

Dodano: 01/11/2011 - Nr 44 z 2 listopada 2011

Taki system myślenia rodzi odrażające zachowania ludzi mieniących się autorytetami politycznymi, a nawet moralnymi. Może się to komuś nie spodobać, ale jestem do głębi zniesmaczona reakcją różnych przywódców na bestialskie rozprawienie się z prezydentem Libii Muammarem Kadafim. Nie chodzi mi tu o ludzi, którzy dokonali jego egzekucji. Wiadomo, sukces tłumu, wspomagany nalotami NATO. Mam na myśli tę niewymowną radość sekretarza stanu USA Hillary Clinton, przywódców francuskich czy naszego szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który, zanim pochowano Kadafiego, poleciał do Libii, żeby załatwiać jakieś interesy. Kadafi był przyjacielem wielu europejskich polityków, więcej, zmienił swój stosunek do terroryzmu i wspomagał kogo trzeba finansowo. Jego śmierć spotkała się z pogardą ze strony ludzi, którzy chociażby z domu wynieśli szacunek dla zmarłych. I tylko jeden człowiek zachował się przyzwoicie, premier Włoch Silvio Berlusconi. Lubił Kadafiego i jest mu go żal. I m.in. dlatego Berlusconi jest
     
94%
pozostało do przeczytania: 6%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze