Felieton

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Gdy program już się zaczął, sprowadzono mnie do holu, ale schodami awaryjnymi. Szliśmy małymi korytarzykami pełnymi sprzętu gospodarczego. Następnie przez kolejny kwadrans trzymano mnie w zupełnie ciemnym pomieszczeniu. Tutaj, bez jakiejkolwiek zapalonej żarówki, po raz kolejny mnie upudrowano. Z daleka widziałem hol, ale nie słyszałem, co tam mówiono. Po chwili wprowadzono mnie bocznym wejściem przed kamery i posadzono przy byłym ambasadorze Szewachu Weissie. Dopuszczony w końcu do głosu, powiedziałem, jak ze mną postąpiono. Prowadzący program Marek Zając w ogóle na to nie zareagował. Widocznie jako były dziennikarz „Tygodnika Powszechnego” takie traktowanie oponentów Grossa uważał za normę. Co do książki, to w swojej wypowiedzi na wizji określiłem ją jako gniot intelektualny. Nazwałem...
Marcin Wolski
A drugie miejsce – opróżnione na skutek zrzeczenia się mandatu przez niesławnej pamięci Janusza P.? Mam co najmniej paru kandydatów. W pierwszym rzędzie Stefan Niesiołowski za całokształt, Władysław Bartoszewski za dokonania ostatnich trzech lat, ze szczególnym uwzględnieniem zwrotu, że za okupacji należało bardziej bać się Polaków niż Niemców. Mimo gradu odznaczeń, od Orła Białego do Czerwonej Gwiazdy, czy jak się tam teraz nazywają Putinowskie odznaczenia, nie sposób pominąć na podium Andrzeja Wajdy. Choćby za sformułowania o pochówku na Wawelu należy mu się nieśmiertelność w pamięci rodaków. Tłok będzie też wśród kandydatów do trzeciego miejsca. Prezes Kaczyński wprawdzie kilka miesięcy milczał, ale choć milczenie jest złotem, szybko zaczął odrabiać straty. Oczywiście trudno mu...
Piotr Lisiewicz
Cóż, Balcerowicz czasem musi odejść, Leppera też wywalą, ale Putin musi zostać. Prestiż doktoratu Balcerowicza jest wyższy (jak i zasługi). Podobnie wyglądało to za Gierka, kiedy byli oni kolegami partyjnymi w PZPR. Balcerowicz, który wstąpił do partii krótko po Marcu 1968, brylował w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. Lepper był tylko podrzędnym towarzyszem z Koszalińskiego. Sowieciarskie hierarchie pozostają niezmienne. Swoją drogą dziwi, dlaczego Hanna Gronkiewicz-Waltz nie dostała jeszcze jakiegoś ruskiego honoris causa, najlepiej jakiejś akademii od bezpieczeństwa i porządku publicznego. Za usuwanie zniczy oraz paszczę matrioszki. „Gazeta Polska” dotarła do treści toastu prezydenta Komorowskiego odczytanego w czasie ostatniej narady z...
Marcin Wolski
Wspomniana nominacja ma same plusy – po pierwsze, wielki bratni naród przyjąłby to z satysfakcja. I ulgą! Po drugie, Ruch Olimpijski zyskałby fachowca, który zna się na rzeczy. Sam trenował na macie (niektórzy twierdzą, że nawet na Macie Hari), szczerze kocha sportowców i sportsmenki. Jedna mistrzyni olimpijska w gimnastyce, a przy okazji deputowana do Dumy – Anna Kabajewa zaszła nawet z tego uwielbienia w ciążę, w dodatku za pomocą niepokalanego poczęcia. Przy okazji można by poszerzyć liczbę dyscyplin olimpijskich o wiele nowych, ciekawych sportów obronnych, popularnych w ojczyźnie ewentualnego prezesa, jak strzelanie do wyrzutków, wysadzanie bloków (startowych), trucie na odległość, rzut głowicą, wyścig we mgle na dochodzenie czy manipulowanie kurkiem (gazowym). Pozwoliłoby to...
Rafał Ziemkiewicz
Piszę ten felieton w czasie, kiedy w Brukseli szefowie unijnych krajów przyjmują tzw. pakt o konkurencyjności. Z pozoru wydawałoby się nic szczególnego – mało to już razy zjeżdżali się unijni przywódcy i przyjmowali różne deklaracje czy pakty? Samych takich, które miały zwiększyć konkurencyjność europejskich gospodarek albo ustabilizować wspólną walutę mogę z pamięci wymienić kilka. A jednak rację mają ci komentatorzy, którzy zwracają uwagę, że teraz to coś innego. Tym razem projekt nowego unijnego prawa powstał nie w żadnym wspólnotowym ciele, nie w Brukseli czy Strasburgu, ale w Niemczech. I tym razem nie podlega on dyskusjom. To znaczy zakulisowo już się takie dyskusje odbyły i Francja zdecydowała się bezwarunkowo Niemców poprzeć. W związku z tym, cała strefa euro musi przedstawione...
Robert Tekieli
Władza nad życiem i śmiercią, którą trzymają w rękach lokalni baronowie byłych służb i biznesu, mający na usługach publicznych urzędników, sięga również do więzień. Wyroki śmierci wykonywane są tam od ręki. Co ma sądzić o państwie zwykły człowiek widząc, że nawet bardzo bogaci uczciwi biznesmeni nie są w stanie zapewnić swym rodzinom nie tylko bezpieczeństwa, ale nawet sprawiedliwości? Co ma sądzić o rządzie zwykły obywatel, jeśli widzi, że polskie państwo nie jest w stanie zatroszczyć się o prawdę i sprawiedliwość, w sprawie głowy tego państwa, Prezydenta Rzeczpospolitej ginącego gwałtowną śmiercią? Od pytania, kto trzyma medialną wajchę, o której wspomniał premier Tusk, ważniejsze jest, po co została przekręcona. Dlaczego nagle media zaczęły jak na komendę atakować nietykalny wcześniej...
WIS
Ramy odpowiedzialnej krytyki Znany z wyważenia Stefan Niesiołowski nawoływał niedawno, by krytykować rząd rozważnie. Jarosław Kurski z „Gazety Wyborczej” poszedł za ciosem i też kreśli ramy dopuszczalnej krytyki, reklamując przy okazji tekst Donalda Tuska na łamach »Gazety«: „Jesteśmy jak najdalsi od tego, by uważać rząd za świętą krowę, by powstrzymywać się od jakiejkolwiek krytyki w obawie przed widmem recydywy PiS-u. Chodzi tylko o to, by wyjść poza liczmany i propagandowe klisze. Dyskutujmy, ale w oparciu o konkrety i fakty. (…) Jeśli przeciwnicy rządu PO–PSL chcą go krytykować w dobrej wierze, nie mogą pominąć dzisiejszej wypowiedzi premiera na łamach »Gazety«. Oczywiście mówienie o dobrej wierze w przypadku PiS jest dziecinną naiwnością. Ten jeden tekst nie od razu poprawi jakość...
Antoni Łepkowski
Patrząc jedynie na normy prawne, wyciągnąć można wniosek, że prezydent ma prawo po wyborach desygnować na stanowisko premiera każdego, także osobę niebędącą politykiem. Wcale nie musi też mianować przedstawiciela najliczniejszego klubu parlamentarnego, a nawet jeśli spośród niego wybierze sobie kandydata, to nie musi to być lider ugrupowania zwycięskiego. Co w tej mierze podpowiada nam dotychczasowa praktyka? Ano tyle, że wielokrotnie premierem była osoba niebędąca szefem zwycięskiej partii ani jednej z partii zwycięskiej koalicji. Dotyczyło to Jana Krzysztofa Bieleckiego, Hanny Suchockiej, Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza, Jerzego Buzka, Marka Belki i Kazimierza Marcinkiewicza. Z powodzeniem można zatem powiedzieć, że zwyczaj konstytucyjny nie nakazuje desygnować na premiera...
Krzysztof Wyszkowski
Krajewski, który był wówczas członkiem delegacji Żydów z Polski, odmówił poparcia dla tego apelu i powiedział: „Poczułem się, jakby ktoś dał mi w twarz”. Ja poczułem wtedy radość, że polski Żyd odczuwa machinacje organizatorów „The Holocaust Industry” jako osobiste upokorzenie. Gdy kilka lat temu Singer został usunięty ze Światowego Kongresu Żydów z oskarżeniem defraudacji pieniędzy ofiar holokaustu, a Norman Finkelstein opublikował książkę „Holokaust jako przemysł: eksploatacja żydowskich ofiar”, w której opisał amerykańskie organizacje żydowskie jako hieny cmentarne, wydawało się, że polityka „atakowania i upokarzania” Polski na forum międzynarodowym zostanie zaniechana. Okazało się jednak, że rację ma Finkelstein, który ostrzegał: „Ten gang handlarzy Holokaustem pozbawiony jest już...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
W tym duchu należy odczytywać najnowszą inicjatywę PSL, które od lat broni pamięci o ofiarach ludobójstwa dokonanego na Kresach Wschodnich. Czyni to dlatego, że ofiarami – obok księży, nauczycieli i ziemian – byli przede wszystkim polscy chłopi, którzy na tych terenach żyli od wieków, tworząc wraz z innymi narodowościami bogatą mozaikę Rzeczpospolitej Obojga (a ściślej mówiąc – wielu) Narodów. Aby nie było wątpliwości, na PSL nigdy nie głosowałem, ale podziwiam je za konsekwencję działania w tej sprawie. Ową inicjatywą jest projekt uchwały ustanawiającej 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Posłem-wnioskodawcą jest Franciszek Stefaniuk, a współautorem 92-letni płk Jan Niewiński, ostatni żyjący obrońca wsi Rybcza na Wołyniu, a obecnie przewodniczący Kresowego Ruchu...
Piotr Lisiewicz
Komentarz znajomej do tekstu o Tomaszu Nałęczu sprzed tygodnia. Dowodził on, że nie wstąpił do „Solidarności” i nie wystąpił z PZPR, bo miał na głowie dziecko alergiczne. Natomiast miesiąc po wyborach z czerwca 1989 r. został reformatorem partyjnym. Powód? Ponoć alergia minęła. Klimat się zmienił. Włodzimierz Czarzasty stanie na czele Warszawskiej Rady Strategii Programowej SLD. Grzegorz Napieralski nie chciał natomiast potwierdzić naszych informacji, że do partii odmłodzonej lewicy wraca Albin Siwak. Nie skomentował też faktu, że nasz informator widział ostatnio Siwaka w warszawskiej dyskotece z Tomaszem Kalitą. Znajomy zapytał mnie, czy na pewno to trzęsienie ziemi i tsunami nam też nie grożą. „Nie” – odpowiedziałem. „Mamy od wieków Rosję, Niemców, a teraz jeszcze do tego...
Jacek Kwieciński
Skromni, niezastąpieni „My z Unii Wolności się nadajemy” (do roli dworu B. Komorowskiego, a nawet do czegoś więcej) – twierdzi Jan Lityński. To oczywiste i sprawdzone. Unia Wolności zawsze nadawała się, nadaje i będzie nadawać do wszystkiego. Ze szczególnym uwzględnieniem działań wyjątkowo korzystnych dla naszego kraju, wspaniale mu służącym. Latami wszyscy ją podziwiali. Także dziś, zwłaszcza dziś, nie ma Polaka, który by tego zachwytu nie podzielał. Pan Braun, jako szef TV, to wspaniały pomysł. Wciąż jest Zwróciłem zeszłym razem uwagę na wypowiedzi Leszka Millera. Ktoś powie, ot, zasuszony dziadek. Nie zgadzam się. Także to, co mówi doradca Komorowskiego, Koziej, o płk. Kuklińskim i kto był jego, Kozieja, aliantem (Breżniew, mianowicie) nie zrobiło na nikim żadnego wrażenia....
Krystyna Grzybowska
Partnerstwo do spraw nijakich Depesze dyplomatów amerykańskich, opublikowane przez WikiLeaks, ujawniają prawdziwe oblicze prezydenta Francji. W trzy miesiące po wojnie w Gruzji Paryż dążył do ocieplenia stosunków Unii Europejskiej z Rosją, czemu sprzeciwiała się Polska, w osobie m.in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Sarkozy szantażował Polskę i Szwecję, domagając się niemal natychmiastowego wybaczenia Kremlowi napaści na Gruzję i podpisania nowego porozumienia Unii z Rosją o partnerstwie i współpracy, w czasie, gdy wojska rosyjskie bezprawnie okupowały część terytorium Gruzji. Sakrozy nie wahał się w ten sposób złamać unijnego planu pokojowego, przygotowanego przez niego właśnie, gdyż wówczas Francja sprawowała półroczną prezydencję w UE. Promowane przez Polskę i Szwecję tzw....
Jacek Kwieciński
Nie będę raptem przebierał w sondażach, bo nigdy w ich wiarygodność nie wierzyłem. Ale wszystkie (rozpiętość od 2,5 do 23 pkt przewagi dla watahy Tuska) zgodnie prezentują: 1. zdecydowanie zbyt mały przypływ wyborców do PiS; 2. rosnące poparcie dla SLD, którego agenda i zaplecze są, mimo kosmetyki, nadal przeraźliwe. Obie tendencje, niezależnie od notowań PO, są wręcz fatalne. Platforma została zaiste odczarowana, krytyka Tuska jest wszechstronna. Ale czy trwała? W miarę zbliżania się wyborów? „Nawrócenie” tzw. neutralnych publicystów jawi mi się jako nader powierzchowne. „Społeczne przebudzenie” dokonało się w zdecydowanie niewystarczającym stopniu. Polskich dni gniewu nie będzie. Nie wierzę w przewidywalnej przyszłości w rozłam niechby nawet skłóconej partii władzy. Ani w zmienienie...
Ryszard Czarnecki
No tak, to jest decydujące. Ta chemia między ludźmi. Albo jest, albo jej nie ma. No więc Ci powiem. Jest inaczej. Zupełnie inaczej. Jeszcze rok temu byliśmy w innej rzeczywistości. A teraz wszystko, cholera, wszystko pozmieniało się. Tak, po 10 kwietnia, po Smoleńsku już nigdy nic nie będzie takie, jak było. To jest tak, bracie, jakbyś się ocknął z długiego snu. Raptem obudzenie. I okazuje się, że nagle zaczynasz szanować czas, który jest Ci dany. Nie rozmieniasz się na drobne. Nie tracisz życia na pierdoły. Zauważyłem, że mocno ograniczyłem kontakty towarzyskie. Lista kumpli raptem zrobiła się krótsza. Jak ktoś nie zrozumiał, co się stało – to adios. Nie będę tracił czasu na rozmowy z ludźmi, którzy nic nie zrozumieli, nic się nie nauczyli, nic nie jarzą. Jak pieprzą coś o winie polskich...
Tomasz Terlikowski
Nie, nie chodzi wcale o aborcję czy antykoncepcję wczesnoporonną. Tu w zasadzie nie ma dyskusji. Większość słuchaczy była przekonana, że jeśli ginie człowiek, nawet na najwcześniejszym etapie rozwoju, to czyn prowadzący do tej śmierci jest naganny moralnie i powinien być zakazany prawnie. In vitro też w zasadzie nie wzbudzało kontrowersji. Uświadomienie ludziom, że aby narodził się jeden człowiek z próbówki, potrzeba śmierci lub zamrożenia do dwudziestu innych ludzi, rozwiewał większość wątpliwości co do słuszności nauczania Kościoła. Problemy pojawiły się, kiedy zaczynałem mówić o konieczności otwarcia się na życie i uznania, że dzieci nie są zagrożeniem, ale łaską, a wielodzietność jest wielkim darem, nie tylko dla rodziców, ale również dla społeczeństwa, państwa i Kościoła. A już...
Marcin Wolski
Tymczasem jak tak dalej pójdzie, to do wykpiwania zostaną wyłącznie księża. (A nawet będzie to zalecane). Dawniej unikanie pewnych sformułowań wypływało z kultury osobistej i nie wymagało norm prawnych. Dziś, kiedy chamstwo (zwłaszcza w polityce) staje się normą, sięga się po cenzurę. Na razie niesłuszne żarty tropi się na ochotnika, ale łatwo wyobrazić sobie PPP – policję poprawności politycznej (już dziś przecież ściga się homofobię), ba, jakiś ogólnoeuropejski Interżartpol. Śmieszne, że aż strach! Inna sprawa, że gafa gafie nierówna. To, za co trzeba wypić węgrzyna, którego się samemu nawarzyło, w wypadku wpadek pana prezydenta uchodzi bez większych kłopotów. Niezależnie czy dotyczy Dunek–kaszalotów, czy wierności Pierwszej Damy (u Obamy). Używają sobie jedynie internauci, którzy...
Piotr Lisiewicz
Nie tylko Judasz, ale także Herod i Piłat byli naocznymi świadkami świętości Chrystusa. Kiszczak, Urban i Piotrowski to równie niezbędni uczestnicy uroczystości beatyfikacji Jana Pawła II co ich szef Jaruzelski. Czemu „GW” koniunkturalnie milczy w ich sprawie? Ciemna kibolska dzicz z Wrocławia zorganizowała marsz z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Na miejscu pojawił się dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Ów młody, wykształcony, z wielkiego miasta posłuchał śpiewanej przez element reakcyjny dziwnej pieśni, zaczynającej się od słów „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród” i napisał, iż uczestnicy marszu śpiewali... Bogurodzicę. Cóż, całkiem blisko... A Mazurek Dąbrowskiego udało się redaktorowi rozpoznać już całkiem bezbłędnie! Swoją drogą widok tłumu wrocławskich kibiców w...
Jacek Kwieciński
Broniący bohatersko niezawisłości naszej ojczyzny przed J. Stalinem i jego pachołkami występowali, wg tow. Millera, przeciw reformie rolnej i zdobyciu Berlina. Zrównuje ich z E. Steinbach. „Transporty szły i szły na wschód”, zapełniły się nowe Majdanki, w kazamatach UB mordowano najlepszych Polaków? Nie warte wspomnienia. Nastała „nowa władza”, a z Polski nie pozostał jednak strzępek. I tyle. O wielowymiarowych stratach cywilizacyjnych naszej ojczyzny, o lizaniu butów monstrualnych zbrodniarzy tylko wspomnę. Tow. Miller gloryfikuje utratę niepodległości, zbrodniarzy i zdrajców. Terror i PZPR. Z pełną bezczelnością opiewa skąpanych w polskiej krwi. W tym wieloletniego bandziora Jaruzelskiego, któremu Polacy kiedyś – obiecuje – wystawią pomniki. Tow. Miller powinien być obłożony anatemą,...
Jacek Kwieciński
Demokracja – jest Nie tylko mamy w Polsce demokrację, ale rozwija się ona stale. Aż strach pomyśleć, co będzie, jak rozkwitnie w pełni. Gdy Jarosław Kaczyński na specjalnej konferencji mówił o licznych apelach wzywających do delegalizacji, czyli anihilacji, niesłusznej opozycji, to, oczywiście, fantazjował. Nic takiego nie miało nigdy miejsca. Gdy kolejni prelegenci mówili o spychaniu na margines polityczno-społeczny ludzi, środowisk konserwatywnych, katolickich, to, oczywiście, zmyślali. Nic podobnego nie ma miejsca. „Kaczyński, widać, kompletnie nie wie, co mówi. Nie ma w jego postawie żadnej refleksji, tylko agresja człowieka do człowieka” – zauważył bystro Waldy Dzikowski, wiceprezes PO. A szef klubu PSL, Stanisław Żelichowski, uzupełnił: „Demokracja w Polsce funkcjonuje dobrze,...
Marcin Wolski
A tu trwa pościg. Śmierć swym chłodem zagląda w oczy, dławi płuca... Münchhausen jednak ma metodę – kolesiów z sań po trochu zrzuca. Byle doczekać do wyborów, potem znów nasza będzie wiosna, dawno pozbyto się tenorów, lecz ciągle śpiewka trwa radosna... I baron ma narrację ładną, że reszty będzie bronił mocno... Chyba że sami z sań wypadną, żeby z wirażu wyjść na prostą! Lecz z tyłu już spiskuje klika, że skoro i tak wyjścia nie ma, zamiast dać z sanek się wypychać, wypchnąć samego Münchhausena. Przejmie się cugle, umknie miedzą i pościg trwać nie będzie dłużej, boss spadnie, ale go nie zjedzą, bo to są owce w wilczej skórze. Dla niego też różnica żadna, umie z niewielkim wszak wysiłkiem wyrwać za własne kudły z bagna, więc niech z wilkami pogra. W piłkę.
WIS
Platforma cyfrowa w Kielcach Wywiadowca „Rzeczpospolitej” Robert Mazurek dopadł posłankę Beatę Kempę: „Robert Mazurek: Jak panią przyjęto w Kielcach? Beata Kempa: Znakomicie! W ciągu jednej doby odebrałam 721 sygnałów poparcia od społeczności kieleckiej. Robert Mazurek: Jak pani odbiera sygnały? Beata Kempa: E-maile, telefony, ludzie spotykani na ulicach Kielc. To bardzo pokrzepiające. Robert Mazurek: Uff, już się niepokoiłem, bo 721 sygnałów to więcej niż platforma cyfrowa”. Nawet jak w sondażach idzie w górę, chyba przydałyby się szkolenia medialne. Niektórym nawet podwójne. Dlaczego wymazywano Wyklętych Świetny wywiad z historykiem Leszkiem Żebrowskim poświęcony Narodowemu Dniu Żołnierzy Wyklętych zamieścił „Super Express”: „Ludziom, którzy stali się elitami władzy po 1989 r...
Tomasz Terlikowski
To, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się absolutnie niemożliwe, stało się faktem. Większość (nieznaczna) posłów zagłosowała ostatnio przeciwko poprawce, która definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. A prym wśród tak głosujących wiedli „chadecy” z Platformy Obywatelskiej. Na głosowanie zgodne ze zdrowym rozsądkiem i nauczaniem Kościoła odważyło się tylko 35 z nich (tym większa im za to chwała). Pozostali zaś (w tym Mirosław Drzewiecki, Cezary Grabarczyk, Paweł Graś, Rafał Grupiński, Iwona Guzowska, Małgorzata Kidawa-Błońska, Ewa Kopacz, Joanna Mucha, Stefan Niesiołowski, Julia Pitera, Grzegorz Schetyna, Radosław Sikorski, Adam Szejnfeld, Iwona Śledzińska-Katarasińska, Tomasz Tomczykiewicz) uznali, że nie ma powodów, by w Polsce małżeństwo było małżeństwem....
Krzysztof Wyszkowski
I nagle, bez słowa wytłumaczenia, porzuca mit o swej wyjątkowości i przedstawia się jako pierwszy lepszy chłystek: „Wszyscy podpisywali i ja podpisałem” (scenariusz spowiedzi nie przewidywał odpowiedzi na pytanie o donoszenie na kolegów za pieniądze). To oczywiście nieprawda, bo jego koledzy byli bici, katowani, szantażowani, represjonowani na tysiąc komunistycznych sposobów i odmawiali donoszenia. Ale Wałęsa powie teraz wszystko, aby tylko szybko się wtopić w swoje okrągłostołowe tło, w całą rzeszę konfidentów komunistycznej bezpieki, którzy udając naiwnych „pożytecznych idiotów”, czekali na wyznaczone im zadanie – w chwili upadku komunizmu zawrzeć w imieniu „Solidarności” zdradziecki „kontrakt” o współrządzeniu z nomenklaturą. Ale dlaczego? Sumienie go ruszyło? Uznał, że winien jest...
Robert Tekieli
Rosyjskie władze oddelegowały swego czasu podpułkownika Federalnej SB Aleksandra Litwinienkę, by zabił Borysa Bierezowskiego, byłego projelcynowskiego polityka, oligarchę skłóconego z Putinem. Litwinienko ogłosił to i uciekł do Londynu. Tam zaangażował się w ujawnianie bezprawnych i morderczych działań administracji Putina, między innymi opublikował dowody wskazujące, że zamachy terrorystyczne w 1999 r. na budynki mieszkalne w Moskwie i Wołgodońsku, które pochłonęły 300 ofiar śmiertelnych, były przeprowadzone przez oficerów FSB. Zamachy te stały się bezpośrednim pretekstem wywołania przez Rosję drugiej wojny czeczeńskiej. W 2006 r. Litwinienko zaangażował się w wyjaśnianie okoliczności śmierci niezależnej dziennikarki Anny Politkowskiej, krytycznej wobec reżimu i wojny w Czeczenii,...
Rafał Ziemkiewicz
Tak więc, nie „Wyborcza”, nawet nie komuszy „Przegląd”, ale właśnie „Rzeczpospolita”. Tylko że to się właśnie zmienia, bo „Rzeczpospolita” zaczęła wydawać tygodnik „Uważam Rze”. No i zanim jeszcze wydała pierwszy numer, redaktor Kwieciński oznajmił, że będzie to pismo tak ohydne, tak lewackie i wstrętne, że on go w ogóle nie będzie czytać. Cóż, widać każdy musi mieć swojego Bartoszewskiego. Ale ponieważ „Rzeczpospolitą” czyta jednak Kwieciński regularnie, jasno z tego wynika, że jej tygodnik jest jeszcze gorszy. Ale czy na pewno gorszy? Kto go zdemaskuje, kto przyszpili jego lewactwo i polityczną poprawność, jeśli nie on? Nie lękajcie się, zrobi to Piotr Lisiewicz. Nie żeby się wczytywał, w każdym razie w szczegóły się nie wdaje, ale już orzekł, że „Rze” to „obrzydlistwo...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Dwa lata temu nowy zarząd PFRON chciał odebrać owym placówkom dotacje, skazując je tym samym na zagładę. Na szczęście protest rodziców, wsparty przez media, uniemożliwił to. Warto przypomnieć, że akcję tę poparł także ówczesny rzecznik praw obywatelskich śp. Janusz Kochanowski, który rok później otrzymał za to od osób niepełnosprawnych Medal św. Brata Alberta. Z kolei w Sejmie interpelację poselską w tej sprawie złożyli w imieniu klubu PiS śp. Przemysław Gosiewski, Beata Szydło i Andrzej Adamczyk. Dzisiaj niestety znów powtarza się ta sytuacja. Zarząd PFRON bowiem w sposób arbitralny zadecydował z dnia na dzień o przyznaniu na rok bieżący tylko zaliczki, a wypłacenie brakujących kwot, sięgających miliona złotych, uzależnił – cytuję za urzędowym pismem – od „uzyskania zgody Ministra...
Ryszard Czarnecki
Sikorski i pomniejsi ujadacze z PO ze srogą miną, wypinając bojowo wątłe piersi, tupiąc butami (z których skądinąd słoma wychodzi), gromko i solennie deklarują Urbi et orbi, że Łukaszenko to świnia, brzydki dyktator i że jeszcze z ust mu jedzie. Zapominają wołki zbożowe, jak tenże Sikorski ściskał łapę Łukaszenki ledwie parę miesięcy temu i ze słowiańskim oddaniem pił mądrości z modrych (?) oczu pana Alaksandra. Czasem dziwnie zapominalskie jest też milczenie. W czasach katastrofy służby zdrowia, przy akompaniamencie uśmiechów wiecznie z siebie zadowolonej minister Ewy Kopacz, Platforma milczy o ofiarach śmiertelnych, o ludziach, którzy umarli tylko dlatego, że PO robi z ochroną zdrowia to, co robi. Ale za rządów PiS-u wół z PO był platformerskim cielęciem i grzmiał, hałasował, ryczał...
Antoni Łepkowski
Po pierwsze, w dobie wszechobecnych oszczędności budżetowych fundowanie sobie dwudniowej, droższej o co najmniej 50 mln zł, elekcji jest zupełnie niezrozumiałe. Po to platformersi „bili się” o oszczędności na parlamentarnych pensjach czy subwencjach dla partii politycznych, by wydać uzyskane tą metodą pieniądze na więcej niż jednodniową wyborczą pokazuchę? Po wtóre, we wszystkich ugruntowanych demokracjach, na których warto byłoby się wzorować, akt wyborów parlamentarnych trwa jeden dzień. Wielodniowe głosowanie obserwowaliśmy ostatnio na Białorusi, przy kolejnym, przekonywającym sukcesie Łukaszenki. Czy po to tylko, by Platformie udało się zapędzić do urn więcej zwolenników, których zapał ostatnio mocno przywiądł, nadal mamy białorutynizować naszą politykę? Po trzecie, elekcja...
Krystyna Grzybowska
Prawdziwa cnota krytyk się nie boi Zwłaszcza gdy kupił dwa bochenki chleba. I wtedy musiał się bać. A czego? Że sąsiad go napadnie i odbierze jeden bochenek, czy może z zazdrości, że Bartoszewskiego stać na takie wielkie zakupy, doniesie na niego do Niemca? Nie można się dziwić, że Gnauck bardzo chętnie napisał o tych wstrząsających przeżyciach okupacyjnych idola Salonu, boć to łakomy kąsek dla czytelników konserwatywnej gazety „Die Welt”, chętnie czytanej przez Ziomków, a i Erikę Steinbach. Gerhard Gnauck jest dziennikarzem rzetelnym i przyjaznym Polsce, bo ma tu także polskie korzenie, ale jak Bartoszewski podrzucił mu taki kąsek, nie mógł go zlekceważyć. Taka rewelacja w ustach ulubieńca części niemieckich elit to jeszcze jeden dowód na udział Polaków w Holokauście. Nie tylko po...
Piotr Lisiewicz
Po wypowiedzi posłanki Muchy władza łagodzi podejście do starszych i chorych. W ramach ocieplenia Platforma potraktuje wprawdzie niepełnosprawnych z buta, ale tylko z jednego. Chodzi o takich, co z powodu kłopotów z nogami, np. różnych zniekształceń, potrzebują specjalnego obuwia. Specjalne korkowe klapki kosztują 650 zł, a buty zimowe 1000–1200 zł. Dawniej władza dopłacała do zakupu takich butów raz w roku. Teraz, jeśli ktoś ma chorą jedną nogę, dostanie dopłatę, ale tylko na... jednego buta. Jeśli ma fanaberię, by chodzić w dwóch, to już na własny koszt. Za fanaberie rząd polski płacić nie będzie! Pawła Poncyljusza poznałem dziesięć lat temu, kiedy współorganizowałem z nim pewien zlot we Władysławowie. Próbował on wtedy zbierać pieniądze za pole namiotowe. Moi nietrzeźwi koledzy...
Krzysztof Wyszkowski
Taki jest koncept pijarowski rządu w sprawie katastrofy smoleńskiej. Ale w sprawie Otwartych Funduszy Emerytalnych jest odwrotnie. Tu już nie tylko nie trzeba być rosyjskim pilotem, ale choćby tylko krajowym ekonomistą. Do tej propagandy nada się każdy, nawet Ireneusz Krzemiński (socjolog) i Jan Lityński (matematyk). Że się na gospodarce nie znają? Ależ pierwszy jest członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Tusku, a drugi doradcą społecznym prezydenta Komorowskiego… Że Krzemiński sam przyznawał, iż nie wie, czy coś rozumie, bo przed programem w telewizji nie zatelefonował do Filara, a Lityński też powtarza tylko to, co usłyszał od Wóycickiej? To wszystko nieważne, bo w tej propagandzie nie o funkcjonowanie OFE chodzi, lecz o to, że rząd nie ma wyjścia – już, natychmiast, w tej chwili...
Jacek Kwieciński
Symetria i nadmuchiwanie Stwierdziłem, że średnio odczuwam zmianę nastawienia mediów do opozycji. Nadal przeważa tzw. symetria. Nawet w ściśle określonej krytyce rządu prawie zawsze, czasem totalnie nie ą propos odnajdujemy „uzupełnienie”: „z drugiej strony PiS”. Wyłączna krytyka tych, którzy trzymają wszystko w łapach, byłaby bowiem mało elegancka. Nieobiektywna. Chyba że chodzi o opozycyjną (?) SLD. Nadmuchiwanie Napieralskiego uzupełnione wypowiedziami L. Millera oznacza ni mniej, ni więcej jak propagowanie komunizmu (a tak!). W mediach konserwatywnych. Stalin, Jaruzelski, ciągłość Najpierw Sąd Najwyższy zajął się majątkami zagrabionymi (znacjonalizowanymi) przez sowieciarzy. Teraz Trybunał Konstytucyjny będzie oceniał legalność stanu wojennego. Wszystko na podstawie...
Jacek Kwieciński
Czy także z uwagą przysłuchuje się argumentom z lekka polukrowanych (młodością tytularnych liderów) rodzimych neokomunistów i lewackich apologetów tego systemu w świecie? Z tego, co pisze, można wyciągnąć wniosek, że stał się wyznawcą teorii: prawda leży zawsze pośrodku. To teoria fałszywa. W najważniejszych sprawach absolutnie nie leży pośrodku. Swoją obecną postawę Zaremba tłumaczy z dumą tym, że wszystko poddaje głębokiemu przemyśleniu. Ja zaś nazwałbym to inaczej: miałkością, nijakością, jeśli nie relatywizmem. W Polsce zaiste brak integralnej prawicy. A efektem pookrągłostołowej krzyżówki ustrojowej były/są najróżniejsze zawirowania. Uderza całkowity zanik medialnego fair play, maniera grania w chórze vs samodzielność. Ale pomińmy to. Mam skazę. Nigdy poglądów nie zmieniłem i nie...
Marcin Wolski
Dość szybko również telewizje zachłysnęły się moralnym ekshibicjonizmem, a przeciwników „bigbrotherów” po prostu wdeptano w linoleum w studio. Coraz liczniejsze programy mentalnych kucht promowały eksponowanie tego, co dotychczas ludzki wstyd i opinia sąsiedzka kazały skrywać na dnie duszy. Zapomniano, że hipokryzja to hołd, jaki występek przez wieki składał cnocie. Wreszcie rozpuścili języki politycy. Pal sześć, kiedy kloaka lała się z gęby gminnym watażkom, niestety wkrótce dosadny styl wykwitł na ustach osobników z doktoratami... Tolerowano go, kiedy „cham był nasz”, a jego metody miały służyć pognębieniu wroga. Ciekawe, że każdy z wymienionych przejawów postępującego schamienia we właściwym czasie był do powstrzymania. Dlaczego więc się rozplenił? Komu zabrakło odwagi, żeby...
Ryszard Czarnecki
Uważam, że żaden z tych scenariuszy nie będzie powtórzony jesienią w Polsce. W wariancie budapeszteńskim – niestety. W wariancie praskim i bratysławskim – na szczęście. Zacznę od Węgier. Są dwie główne (może nawet dwie i pół) różnice między nami a nimi. Po pierwsze, Fideszowi sprzyjała – zwłaszcza od czasu kompromitującej szczerości Gyurscaniego – spora, lecz nie większościowa część środków masowego przekazu w tym kraju. Po drugie, Orban mógł sytuować się, w dużej zresztą mierze taktycznie, jako lider formacji centroprawicowej, a nie prawicowej, bo na prawym skrzydle miał i ma jeszcze bardziej nacjonalistyczną partię Jobbik. To ona właśnie, uzyskując poparcie kilkunastu procent Madziarów, była dla liberalnych i lewicowych mediów, nie tylko na Węgrzech, „czarnym Piotrusiem”, głównym...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Sprzeciw wobec decyzji o uhonorowaniu Bandery wyraża także partnerski Zamość. Do tamtejszej Rady Miasta wpłynęły dwa wnioski. Jeden w imieniu Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu złożyła Teresa Radziszewska, drugi, w imieniu grupy obywateli – Arkadiusz Dygas. Obydwa pisma wnosiły o wyrażenie dezaprobaty wobec decyzji miasta partnerskiego. W tej sprawie 22 lutego br. odbyło się posiedzenie komisji oświaty Rady Miasta z udziałem dyrektorów wydziałów miejskich. Sala przeznaczona na obrady komisji nie mogła pomieścić radnych, dziennikarzy oraz osób zainteresowanych tematem, dlatego obrady zostały przeniesione do sali plenarnej. W pierwszej kolejności głos oddano Teresie Radziszewskiej, Janinie Kalinowskiej i Zofii Szwal, przedstawicielkom Stowarzyszenia. Szczególne...
Rafał Ziemkiewicz
Z jakiegoś powodu pani Paradowska nawet nie bierze pod uwagę, że kwestia, czy się kogoś zabije ciosem pałki w ciemię, czy przez zrzucenie ze schodów, niewiele zmienia. Nawet jeśli szkielet Pyjasa nosi obrażenia typowe dla upadków z wysokości, to od tego do uznania za prawdziwą wersji SB, jakoby student się upił i spadł ze schodów sam z siebie, bez niczyjej pomocy, jeszcze daleko. I za wcześnie rehabilitować sprzedajnego eksperta, który SB taki papier wypisał, a sam, nie wiedząc, że jest nagrywany, szczerze oznajmiał, że to przecież jasne, że „ktoś Pyjasowi dał w mordę”. Rzecz w tym, że w pewnych sprawach – tam, gdzie idzie o szeroko pojęte dobre imię służb PRL i ich różnorakiej kontynuacji – pani Paradowska wydaje się zupełnie niezdolna do wątpliwości. To zresztą cecha całej tej...
Krystyna Grzybowska
Ale najciekawsze były rozważania na temat: jakie majtki lubią mężczyźni. Różne celebrytki przyniosły różne majtki i zachwalały ich zalety. Nie rozbierały się dla zademonstrowania gustów, ale wszystko przed nami. No i najważniejsze: czy chcesz wyglądać jak mieszkanka Manhattanu? Ależ oczywiście, że chcę. Chce tego każda dziewczyna w każdej pipidówie. O niczym innym nie marzy. Manhattan to po prostu wielki świat. Potem w gminnym sklepie można zadawać szyku – patrzcie, jestem z Manhattanu! Tylko czy ludzie pracujący miast i wsi kapują, co to jest Manhattan. Nieważne. Ważne, że robimy wodę z mózgu i to taką z bąbelkami. Robienie wody z mózgu jest pożytecznym zabiegiem na rzecz podrzucania społeczeństwu tematów zastępczych, mianowicie zastępujących prawdziwe problemy kobiet i mężczyzn w...
Robert Tekieli
Bez hipotezy Boga nie da się stworzyć intelektualnie uczciwego obrazu świata. A jednak takie właśnie materialistyczne myślenie dominuje europejską nowożytność. Zachodniej kulturze sferę ducha amputowano przy pomocy brzytwy Ockhama. Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę. Jednak narzędzie mające na celu przystrzyżenie zbyt spekulatywnej kreatywności scholastyków zamieniło się w piłę tarczową, którą ogołocono świat do tego, co dostępne zmysłami i powtarzalnym doświadczeniem. Brzytwa Ockhama jest rodzajem znieczulenia, narzędziem, które nie zwiększając szansy na odkrycie prawdy, tworzy złudzenie, że może pomagać w jej znalezieniu. A bywa narzędziem tak samo zwodniczym jak zasada, że prawda leży pośrodku. Czasami nie leży. Odrzucenie hipotezy istnienia świata duchowego jest konsekwencją...
Tomasz Terlikowski
Następnego dnia otworzyłem portal poświęcony Fronda.pl, by jak co dzień dorzucić do niego strawy, skomentować jakieś wydarzenie i popracować. Ale pierwsze newsy, które tam zobaczyłem, wybiły mnie zupełnie z chęci do pracy, a nawet mocniej – z chęci do życia na takim świecie. Pierwszy dotyczył Roberta Latimera, który zamordował niepełnosprawną córkę, został za to skazany na jedenaście lat, wreszcie przedterminowo zwolniono go z więzienia, a wreszcie zaproszono do radia, by opowiedział o swoich przemyśleniach. A on ochoczo spełnił tę propozycję i zabrał się za wyjaśnienie, że morderstwa wcale nie żałuje, że udusiłby córkę spalinami samochodowymi jeszcze raz, a wszyscy, którzy go krytykują, są „bandą aroganckich zacofańców religijnych. Wcale nie zależy im na dobru Tracy. To są sadyści i...
Antoni Łepkowski
Z postawy i męstwa mojego dziadka jestem dumny i jedynie obawa, że zabrakłoby mi Jego odwagi nie pozwala mi powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że na miejscu dziadka zachowałbym się dokładnie tak samo jak On. Odrzucam zupełnie obce mi antysemickie poglądy lub czyny jako odrażające. Wypraszam sobie u potencjalnych polemistów posądzenia o antysemityzm jedynie dlatego, że nie zgadzam się z tezą o wszechobecnej i wyssanej przez Polaków z mlekiem matki krwiożerczej postawy wobec Żydów. Mimo że rodzą mój wstyd antysemickie idy z marca ’68, to nie zaakceptuję kneblowania ust oponentów Michnika i Blumsztajna argumentami o rzekomo antysemickiej motywacji krytyków ich poglądów. Ostatnio tego rodzaju automatyzm w ocenie osób demonstrujących odmienne poglądy od np. „Gazety Wyborczej” szczęśliwie...
WIS
Hołdys ocalony Kilka osób dało się zmylić Zbigniewowi Hołdysowi i przypisało mu cechy, których muzyk nie ma. W związku z tym opisały odejście Hołdysa z „Wprost” jako efekt zniechęcenia jednopartyjną linią pisma. Hołdys zaprotestował, obrzucając te osoby mięsem, natomiast z miejsca zaczął podlizywać się Tomaszowi Lisowi deklaracjami, jak bardzo go lubi. Chyba ocalił skórę, nawet „Gazeta Wyborcza” stanęła w jego obronie. Otoczyć PiS kordonem sanitarnym Na łamach „Polityki” Jacek Żakowski zapytał Leszka Millera o to, czy Prawo i Sprawiedliwość to partia, która powinna zostać zdelegalizowana: „Nie. Ale powinna być otoczona kordonem sanitarnym. PiS może być w Sejmie, powinno mieć swoje wydawnictwa i fundacje, ale nie powinno być dopuszczone do udziału we władzy”. W sumie dość łaskawie...
Jacek Kwieciński
Tylko Anodina Rosjanie nadal ukazują nam korzyści, jakie przyniosło dzisiejszej Polsce przystąpienie do obozu moskiewskiego. Zaserwowali nam powtórkę z tow. Anodiny. Powtórzyli, że Rosjanie ze Smoleńska, Tweru i Moskwy nie ponoszą ni grama odpowiedzialności za katastrofę. Na tym tle zauważę, że R. Sikorski niemal broni tej funkcjonariuszki Putina. Uważa też, iż w sprawie tragedii „prawie wszystko już wiadomo”. Raport MAK-u należy więc tylko „dopełnić”. I przejść nad sprawą do porządku dziennego. Sikorski oświadczył też, że ma zaufanie do instytucji swojej Polski. Ja nie mam, włączając w to Sikorskiego i jego ministerstwo. Mali i słabi Sikorski chwali się, że szefowie MSZ-ów naszych największych sojuszników, Rosji i Niemiec, nie dzwonią do niego z instrukcjami. A po co mieliby to...

Pages