Felieton

Jacek Kwieciński
Nastawienie Beniamina Netanjahu było racjonalne: negocjacje pokojowe bez żadnych warunków wstępnych, ale z założeniem, że chodzi o pokój ostateczny, a nie chwilowe zawieszenie broni, rozejm. W przypadku Hamasu jest to niewykonalne. Premier Izraela był gotów, jak poprzednie rządy, do „bolesnych ustępstw”. Korekty linii rozejmowej z 1967 r. musiałyby uwzględniać fakt, że państwo żydowskie miało wówczas w kluczowym miejscu 9 km szerokości. Taka granica jest nie do obrony. Ale i w tym przypadku mogło dojść do wymiany terytorium. Od porozumienia z Oslo minęło 20 lat, poprzednie rządy Izraela gotowe były – jak wspomniałem – do naprawdę wielkich ustępstw. Nic z rozmów nie wynikło, bo od czasów Jasera Arafata głównym celem władz palestyńskich nie była niepodległość, lecz likwidacja Izraela. Za...
Rafał Ziemkiewicz
Właściwie – tu trzeba zawiesić głos, bo żaden komentarz nie jest w stanie sprostać bezmiarowi ideologicznego szaleństwa i odrealnienia. Unia Europejska wchodzi w fazę podobną, jak PRL za późnego Gierka albo ZSSR za Czernienki, kiedy to całkowicie oderwani od rzeczywistości, zamknięci w swoich gabinetach i retoryce referatów z plenum planiści tworzyli wizje kolejnych wielkich budów socjalizmu – wybetonowania całej Wisły od źródeł po Trójmiasto (u nas) albo zawieszenia na orbicie wielkich luster, które miały raz na zawsze zlikwidować w ojczyźnie światowego proletariatu noc i posłać całą jej ludność do roboty na trzy zmiany. Umożliwiło by to bowiem zwiększenie produkcji i ogromne oszczędności w budownictwie mieszkaniowym, bo obywatele mieliby wtedy już nie tylko wspólne toalety, ale – na...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Pytania są następujące. Pierwsze: Czy Pana partia będzie za przyjęciem uchwały o ustanowieniu 11 lipca dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian? Drugie: Czy Pana partia wystosuje po wyborach apel do Kanclerza KUL o pozbawienie W. Juszczenki, piewcy zbrodniarzy z OUN-UPA, tytułu doktora honoris causa KUL? Trzecie: Czy Pana partia, jeśli stworzy nowy rząd, wystąpi do władz Republiki Litewskiej z żądaniem przywrócenia poprzedniej ustawy o szkolnictwie mniejszości narodowych, a w przypadku odmowy, czy wypowie Traktat 1995 r. zawarty między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy i podejmie działania wspierające polskie szkolnictwo na Litwie tak, by szkoły polskie były lepiej wyposażone w pomoce naukowe i bardziej atrakcyjne niż szkoły...
Wojciech Wencel
Początkowo wspólna impreza przebiegała w sympatycznej atmosferze. Biesiadnicy rozsiedli się na czarnych skrzynkach i jęli wymieniać gesty przyjaźni oraz krytykować tych, którzy tę przyjaźń chcą zniszczyć. Biesiada rozkręciła się na dobre, gdy do stołu przysiadł się świeżo upieczony prezydent III RP Bronisław Komorowski i – jak na rubasznego poczciwca przystało – zaczął opowiadać stare dowcipy o Polakach, Ruskach i Niemcach. Czar prysł dopiero w chwili, gdy Putin, przeprosiwszy zebranych, wyszedł do toalety, a z głośników popłynęła mowa oskarżycielska Tatiany Anodiny. Polscy decydenci poczuli się głupio, bo po wspólnej imprezie spodziewali się usłyszeć bardziej wyważone stanowisko Rosjan. Tak to jest z byłymi kapralami. Uśmiechają się, zapraszają na wódkę, a kiedy wszyscy są już pijani...
Krzysztof Wyszkowski
A teraz nowa tajemnica –śmierć przywódcy Samoobrony. Polityk nie zabija się z powodu kłopotów finansowych czy złego nastroju, ale znowu władze państwa nic o przyczynach nie wiedzą. Aprobująco milczą, gdy z powodu weekendu nie można wszcząć śledztwa i przeprowadzić sekcji zwłok, a dziennikarze tkają zasłony z tekstów w rodzaju „W sieci teorii spiskowych”. Liczą, że trzymając się w kupie i nie interesując się tym, czym interesowanie się jeszcze nikomu – ani Janowi Olszewskiemu, ani Jarosławowi Kaczyńskiemu – na zdrowie nie wyszło, utrzymają nie tylko dobre samopoczucie, ale i władzę. Telewizje przypominają, jak śp. prezydent Lech Kaczyński wręczał śp. Andrzejowi Lepperowi ministerialną nominację. Przypominają też, że został zdymisjonowany, jako podejrzany w aferze gruntowej. Czołowe...
Marcin Wolski
Wbrew teoretykom prawa przestępcy bardzo starannie kalkulują, czego dowodem może być nawet znany wierszyk: „Rok nie wyrok, dwa lata jak dla brata”. I zawsze (choć nie zawsze w pełni skutecznie) działała na wyobraźnię możliwość utraty życia, a zwłaszcza cień szubienicy. Także jasnowłosy Wiking doskonale przeliczył sobie ewentualne koszty swojej rzezi. „20 lat, a może…” – dźwięczało mu w uszach, kiedy repetował karabin. Autorzy zamachów w Madrycie już wyszli, a Bin Laden, gdyby zamiast kryć się po rozmaitych Tora-Bora, wyjechał do Skandynawii, byłby już na zwolnieniu warunkowym. Ale o karze śmierci nie wolno nawet dyskutować! Kiedyś przeceniano jej odstraszającą moc. W 1620 r., po zamachu na Zygmunta III, sprawca, niejaki Piekarski, został poddany straszliwemu rytuałowi: „Wpierw...
Antoni Łepkowski
Kłopoty tuż przed wyborami zalewają dosłownie ekipę rządzącą. Trudno się nad nią litować, bo sama sobie winna, ale efekty tych kłopotów w ostateczności spadają na nas. Prezydencja unijna, która miała stać się propagandową lokomotywą Partii w kampanii wyborczej, dość szybko okazała się fiaskiem. Rządzona przez Tuska i ferajnę Polska doznaje nieustannego poniżenia i afrontów ze strony przywódców unijnych, ukochanych przez władze, salon i główne media. Unia ma za duże kłopoty, by zajmować się reklamowaniem Tuska na jego wewnętrzne potrzeby, więc zarówno on, jak i jego główny pomagier – minister finansów – nie są wpuszczani na europejskie salony, gdy decyduje się na nich coś ważnego. Szefowa europejskiej dyplomacji mianuje dwudziestu pięciu nowych ambasadorów unijnych i w tej liczbie ani...
Ryszard Czarnecki
Marielle, przez ponad 30 lat asystentka brytyjskiego prezesa jednej z firm operujących na Malcie, pamięta jak przez mgłę kartki na żywność. Malta była jeszcze wtedy częścią Imperium Brytyjskiego (niepodległość uzyskała w 1964 r.). Kartki były także w Wielkiej Brytanii tuż po II wojnie światowej. (W PRL też były, tylko że 36 lat po zakończeniu wojny). Marielle doskonale pamięta także totalną zapaść służby zdrowia, kolejki do szpitali, brak łóżek w klinikach. Tak było za lewicowego rządu jeszcze przed 20 laty. Teraz od kilkunastu lat rządzą nacjonaliści i państwo refunduje wszystko, łącznie z masowymi operacjami katarakty u starszych osób, a kobiety wolą rodzić w szpitalach państwowych, a nie prywatnych. Tylko że Malta nie ma Ewy Kopacz ani pseudoreformy służby zdrowia, ani prywatyzacji (...
Piotr Lisiewicz
Poseł PO Roman Kosecki za czasów służby w ZOMO był „kursantem plutonu liniowego na wolnym etacie milicjanta pododdziału operacyjnego”. Były reprezentant Polski w piłce jest dziś kolegą Tuska z boiska. Często gości premiera w willi w Konstancinie i popiera jego wojnę z kibolami. Niedawno zachwalał „zakaz wyjazdowy”. Ponoć pomysł ten powstał właśnie w domu byłego zomowca. Po odbywającej się tam naradzie zorganizowano ćwiczenia. Tusk polewał Koseckiego wężem, a ten z okrzykiem „bij kibola!” tłukł go swoją starą zomowską pałką, na co dzień wstydliwie, ale nie bez sentymentu przechowywaną w pawlaczu. 20-letni przyszły poseł Kosecki w ZOMO służył w latach 1986–1988, kiedy to grał w piłkę w milicyjnej Gwardii Warszawa. Był skierowany na przeszkolenie milicyjne. Zapewne powie, że to był etat...
Tomasz Terlikowski
To jednak, co całkowicie oczywiste dla mojej córki, nie jest już takie dla Jana Turnaua, głównego katolika „Gazety Wyborczej”. Ten niezwykle doświadczony publicysta uznaje bowiem – w wielgachnym tekście do „Arki Noego” pod tytułem „Kościół dorabia sobie gębę” – że choć jest przeciwnikiem aborcji, to nie zamierza zmuszać kobiet do heroizmu (czyli urodzenia dziecka). Absurd tego rozumowania aż bije po oczach. Posiadanie dziecka nie jest heroizmem, niezabicie drugiego człowieka też nim nie jest. Gdyby tak było, to wszyscy ci, którzy nie zabijają swoich dokuczliwych teściowych, byliby bohaterami, a tych, którzy jednak się na to zdecydowali, można by określić mianem postaci tragicznych (niemal jak Antygona). Nikt przy zdrowych zmysłach tak jednak nie myśli. No chyba, że jak Jan Turnau, który...
Robert Tekieli
Przygotowując wideoserwis informacyjny, o którym jeszcze kiedyś napiszę, pojechałem do Kostrzynia. Nie oglądałem całego Przystanku Woodstock. Nie chcę oceniać tej imprezy. Mogę powiedzieć, co widziałem. Narkotyki są prawie nieobecne. Moi współpracownicy zwracali uwagę na wzajemną życzliwość zgromadzonych tam ludzi. Impreza ma świetną prasę. „A ja pozwalam moim dzieciom jechać tam bez obaw... jak ktoś chce, to nie musi jechać na Woodstock, żeby przyćpać... to jedna z lepszych imprez, bo uczy miłości i tolerancji… inaczej niż pielgrzymki, które zioną nienawiścią do każdego, kto inaczej myśli...” Natrafiłem na taki wpis pod informacją, że do szpitala trafił człowiek potrącony przez pociąg w Kostrzyniu. Oto kwintesencja sposobu myślenia człowieka ukształtowanego przez media. Bezstresowe...
Antoni Łepkowski
Jest jednak sprawa, która po ogłoszeniu raportu dziwi mnie najbardziej. Otóż komisja poinformowała, że zwróciła się do strony rosyjskiej o udostępnienie nagrań z urządzeń wieży lotniska smoleńskiego. Wskazywałyby one, jaki obraz mieli przed oczyma tamtejsi kontrolerzy lotu. Prośba została odesłana do prokuratury. Ta z ociąganiem odpowiedziała, że nagranie, o którym wpierw zapewniano, że istnieje, w rzeczywistości nie zachowało się. Nie dziwi mnie, że komisja powołana do zatuszowania wszystkiego, co mogłoby wywołać podejrzenia odnośnie do tak czy inaczej rozumianego zamachu, nie uwypukliła tej podstawowej kwestii. Zastanawiające jest jednak, dlaczego żadnego z komentatorów to nie ciekawi. Jeżeli urządzenia z wieży błędnie wskazywały pozycję samolotu, to stwierdzone przez komisję...
Krzysztof Wyszkowski
Ależ należy im szybko wyjaśnić, że nie ma się tu czego tak bardzo wstydzić! Burdenko nie był wcale gorszy od Bieruta. A Bierut od Bermana. A dlaczego sądzić, że Berman był straszniejszy od Gomułki, który z kolei nie był bardziej sowiecki niż Jaruzelski. A przecież ani Jaruzelskiego, ani Kiszczaka, ani Kwaśniewskiego z Millerem i Oleksym Durczok ani Miecugow nie uznają za odpowiedzialnych za Katyń. Burdenko też nikomu w Katyniu osobiście w tył głowy nie strzelał. On tylko podpisał raport, w którym zawarł fakty ustalone przez ekspertów z NKWD. Tyle miał do powiedzenia, ile Anodina, gdy poświadczała fakty ustalone przez KGB. A Miller – czy mógł nie poświadczyć faktów ustalonych przez MAK? Burdence pokazano niemieckie kule w czaszkach, a Miller na własne oczy widział wrak samolotu. Gdyby...
Wojciech Wencel
Druga, chyba najliczniejsza, grupa wolnych Polaków akcentuje głównie kwestie związane z honorem. To ci z nas, którzy słusznie domagają się ustalenia pełnej prawdy o przyczynach katastrofy i rozliczenia winnych. Kierując się instynktem samozachowawczym, myślą przede wszystkim o kwestiach praktycznych: politycznej i gospodarczej naprawie państwa zrujnowanego przez rządy PO. W sposób szczególny poczuwają się do solidarności z biednymi, wykluczonymi z debaty publicznej, zepchniętymi na margines. W tym nurcie mieszczą się np. działania klubów „Gazety Polskiej”, Solidarnych 2010 czy publicystyka Zdzisława Krasnodębskiego. Trzecią grupę stanowią tradycyjni polscy inteligenci, zdolni do głębokiej refleksji historiozoficznej. W kontekście Smoleńska próbują przede wszystkim na nowo zdefiniować...
Krystyna Grzybowska
Jesteśmy krajem bankrutem. Moralnym, gospodarczym, finansowym i obronnym. Po ostatnich decyzjach premiera Tuska o likwidacji 36. specpułku i rozmaitych acz licznych dymisjach w armii, Polska znalazła się w sytuacji mojego labradora. Potężnie zbudowany, ale niezwykle przyjacielski Lucky robi wrażenie na obcych, którzy kwalifikują go do gatunku psów obronnych. I ja się z tą opinią zgadzam. Owszem, odpowiadam, jest to pies obronny, bo trzeba go bronić. Mój pies jest gotów wylizać i policjanta, i złodzieja. Przyzwoitych, odpowiedzialnych żołnierzy wszystkich stopni przepraszam za to porównanie, ale jak mu się bliżej przyjrzeć, jest bliskie prawdy. Czy potrzeba jest Polsce armia? Obowiązkiem obywateli dużego państwa, jakim jest Polska, jest bronić wojska, domagać się jego modernizacji, a...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Stanisławów był stolicą Pokucia, najdalej na południe wysuniętego regionu Rzeczypospolitej, wciśniętego pomiędzy Węgry a Mołdawię. Mieściła się w nim siedziba znakomitego gimnazjum, utworzonego przez założyciela miasta. Jego absolwentami było wielu sławnych ludzi, wśród nich poeta Franciszek Karpiński (autor bardzo popularnych pieśni „Kiedy ranne wstają zorze” i „Wszystkie nasze dzienne sprawy” oraz kolędy „Bóg się rodzi, moc truchleje”), biskup przemyski i tarnowski Franciszek Zachariasiewicz, arcybiskup ormiańskokatolicki Józef Teodorowicz oraz bohater bitwy z bolszewikami pod Zadwórzem w 1920 r., kpt. Bolesław Zajączkowski, a także bohater spod Arnhem, gen. Stanisław Sosabowski. W okresie międzywojennym w Stanisławowie nastąpił rozkwit szkolnictwa, powstało wiele nowych szkół...
Jacek Kwieciński
Po tragedii (2) Jeszcze parę uwag o norweskiej masakrze. 1. Janusz Rolicki stwierdził przy tej okazji, że „terrorystów z grupy Baader-Meinhof zamordowano w więzieniu. To patentowany fałsz, ale zgodny z lewacką mitologią. Pan Rolicki powinien się pocieszyć – tych terrorystów traktuje się obecnie, nie tylko w Niemczech, jako niemalże bohaterów. Chyba więc wszystko w porządku. 2. Broń. Ktoś twierdzi, że wystarczy porównać liczbę masakr w USA i Europie, by dojść do wniosku, że wszystkiemu winien jest dostęp do broni. Proszę, niech porównuje. Ma krótką pamięć. Bo w ostatnich latach w różnych krajach Europy było mniejszych lub większych masakr, zwłaszcza „szkolnych” (a nie „skrajnie prawicowych”), b. dużo. Może też porównać liczbę morderstw w Stanach, gdzie przepisy są drakońskie, z tym,...
Rafał Ziemkiewicz
Oczywiście przywódcy Partii i państwa nie widzą kompletnie logicznej sprzeczności w swoich wystąpieniach. A ten, kto widzi, ten jest „pisowiec”, i to jest jedyna różnica, jeśli porównywać z tamtymi czasami. Bo wtedy taki, co zauważał śmieszność wygadywanych przez władzę bredni, słyszał, że jest wrogiem ustroju. Zresztą właściwie różnica jest pozorna, bo przecież „pisowiec” to wróg demokracji, a więc ustroju właśnie. Podobieństwo z czasami późnego „prylu” (z czasów, powtórzę się, gdy w PZPR już nikt nie wierzył w żaden tam socjalizm ani cokolwiek w ogóle, poza garnięciem pod siebie, ale też jeszcze nikt nie wierzył, by Partia mogła kiedykolwiek zostać odstawiona od koryta) idzie w tej konkretnej sprawie dalej. Powraca (PO-wraca) kasta fachowców od wszystkiego, którym sama przynależność...
Ryszard Czarnecki
My mamy sukcesy propagandowe, reszta państw – rzeczywiste. Co kto lubi. Platforma widać woli koraliki i świecidełka, niczym afrykańscy tubylcy (niektórzy, już nie wszyscy), a nie konkrety. To znaczy konkrety lubi w spółkach skarbu państwa, bo tam najłatwiej je zdobyć. W strukturach międzynarodowych znacznie trudniej: trzeba mieć na to pomysł i siłę, by go zrealizować. Skądinąd fakt, że najbardziej obłowili się na tych nominacjach bracia Czesi, jest znamienny. W ostatnim czasie Praga najbardziej „podskakiwała” Brukseli, Berlinowi i Paryżowi. Premier Nečas (pierwszy premier katolik w dziejach tego kraju) najpierw hardo stwierdził, że podczas jego kadencji Czechy nie podadzą nawet przybliżonej daty wejścia nie tylko do strefy euro, ale nawet do tzw. poczekalni, czyli węża walutowo-...
Piotr Lisiewicz
W jakich okolicznościach zatrzymano „Starucha”? „Wywalając drzwi łomami, tłukąc na odlew, puszczając gaz łzawiący w oczy, zakuwając w kajdanki”... A nie, kartki mi się skleiły, to Michnik w „Listach z Białołęki”. Jakkolwiek połowie naszych autorów zdarzało się w różnych czasach zaliczać odsiadki, być aresztowanym lub zatrzymywanym (w PRL i III RP), to podejrzany o rozbój na razie nikt u nas nie był (nawet Sakiewicz!). Chociaż Andrzej Gwiazda siedział na Białołęce z powodu zarzutu nieco rozbój przypominającego – próby obalenia ustroju przemocą. Jak rozumiem, nasz autor „Staruch” (pisał w poprzednim „Nowym Państwie”, rysował też okładkę numeru kibolskiego) to teraz w myśl prawa rozbójnik. Jak Robin Hood, Janosik albo nawet Rumcajs. Tylko przedmiot rozboju dość skromny. „Spodenki, obuwie...
Jacek Kwieciński
Próba stanowienia o sobie Minęła rocznica początku Powstania Warszawskiego. Ale przecież trwało ono dalej. Tym razem nie będę pisał zbyt górnolotnie. Tylko stwierdzę racjonalnie, że z wielu przyczyn Powstanie nie mogło nie wybuchnąć. Dlatego wszelkie argumenty potępiające je są po prostu ahistoryczne. Dodam jeszcze tylko jedną uwagę: gdyby nie Powstanie, przyszłe losy Polski byłyby jeszcze gorsze od tych, których doświadczyliśmy. Skandalicznie? No to co Piszę to jeszcze przed ogłoszeniem tzw. raportu Millera. A ten numer „GP” ukaże się już po tej prezentacji. Nie będę więc narażał się na zarzuty, że z góry itd. Koledzy dokładnie omówią sprawę. Wszelako już teraz stwierdzę, że już tylko za to, co wyprawiał w ostatnich tygodniach w sprawie smoleńskiej Tusk, powinien on ponieść...
Rafał Ziemkiewicz
Właściwie to nawet jest w tym jakaś logika – po diabła robić budżet oparty na optymistycznych założeniach, skoro dziecko nawet wie, że nazajutrz po wyborach okaże się, że wszystko jest zupełnie inaczej? Tak, jak okazało się nazajutrz po wyborach samorządowych, że pieniędzy na budowanie różnych różności, za które premier bożył się, że na pewno będą, jednak nie ma. Poza tym, uczciwie przyznajmy, tej ekipie wyszło właściwie tylko to, czego nie robiła. Powiedziałbym – jeśli czegoś nie robić, to tylko z Tuskiem. Największy sukces jego rządu to bez wątpienia ten, że w czasie finansowego kryzysu, gdy wszyscy inni pod naciskiem opinii publicznej wywalali kasę na mniej lub bardziej bezsilne programy pomocowe, Tusk nie przedsięwziął niczego konkretnego. Sukces drugi – to niekupienie szczepionek...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Wydarzenia w Sahryniu były walką zbrojnych oddziałów. Miejscowość ta, zamieszkana w większości przez Ukraińców, była bazą wypadową tak dla policjantów ukraińskich na żołdzie Hitlera, jak i oddziałów UPA. Formacje te dokonywały ustawicznych zbrodni na okolicznej ludności polskiej. Chcąc chronić tę ludność, dowództwo AK postanowiło zniszczyć wrogą bazę. Ataku tego w nocy z 9 na10 marca 1944 r. dokonał kilkusetosobowy oddział pod dowództwem por. Zenona Jachymka ps. „Wiktor”. Oficer ten, chłopski syn spod Tomaszowa Lubelskiego, walczył w 1939 r., a następnie w oddziałach partyzanckich. Przed uderzeniem na Sahryń wydał rozkaz oszczędzenia ludności cywilnej. Fakt ten potwierdza nawet Grzegorz Motyka, gloryfikator UPA. Niestety, mimo tego rozkazu doszło do śmierci ukraińskich cywili. Śp. prof...
Krystyna Grzybowska
Łapóweczki, znajomości, układziki Zatem, jak się dobrze zastanowić, ministrem spraw zagranicznych mógłby zostać każdy, byle był ambitny i bezkompromisowy. I odważny! A co się tyczy wpływów na politykę, to czy ktoś wie, na czym ona polega i czy jest dobra albo zła? W tych kręgach społecznych, które kochają Sikorskiego, najważniejsze jest utrzymanie obecnej władzy przy władzy. Bo jej niekompetencja, amatorszczyzna, bałaganiarstwo i nieodpowiedzialność są im na rękę. Są na rękę małym i większym cwaniakom, kombinatorom i oszustom. A to znaczy, że władza daje człowiekowi żyć i bezkarnie nabierać państwo. Czy na tym elektoracie Radosława Sikorskiego może zrobić większe wrażenie afera Platformy Obywatelskiej w Wałbrzychu? W Wałbrzychu byli prezesi dwóch wałbrzyskich zakładów komunalnych...
Robert Tekieli
Raport, mimo że zwany końcowym, niczego nie kończy. Jest mało zręczną próbą wywinięcia się rządu Tuska z sideł, którymi ta ekipa sama siebie omotała pomiędzy 10 a 15 kwietnia ubiegłego roku, stając się zakładnikami Putina. Tusk rządzeniu krajem nie sprostał intelektualnie. Odwracanie pojęć już nie działa. Klicha zwolnił, bo ten sobie świetnie radził. Genialny pomysł! Po publikacji raportu również polskie media pełne były komentarzy. Jeśli ktoś zastanawiał się, jak działa agent wpływu, wystarczyło, że posłuchał wypowiedzi współ-brzmiących z tezami głoszonymi przez Moskwę. Tomasz Hypki wie, że załoga Tu-154 chciała lądować w Smoleńsku. I głosi swoje mniemania w zadziwiający sposób zbieżne z całkowicie wybielającymi Rosjan tezami raportu generał Anodiny. Wstyd i hańba. Szkoda więcej...
Tomasz Terlikowski
I właśnie w tym miejscu, w ciszy i spokoju (względnej, bo u franciszkanów konwentualnych gościłem z żoną i czwórką dzieci, co sprawiło, że o całkowitej ciszy mogłem marzyć po g. 21), pośród modlitwy, z codzienną Eucharystią i wieczornymi koncertami, przypomniałem sobie, jak bardzo potrzebujemy wyciszenia, przebaczenia i miłości. Do cichutkiej, leżącej na uboczu wielkiego świata Kalwarii przyjechałem, jak zwykle, z centrum wydarzeń. Dopiero co głosowane było przyjęcie do prac sejmowych ustawy chroniącej życie, zaraz potem musiałem skończyć dwie książki, a tuż przed moim wyjazdem do niewinnych ludzi zaczął strzelać norweski szaleniec, z niewiadomych przyczyn określany mianem religijnej prawicy. Słowem, cały czas coś się działo, wciąż trzeba było coś komentować, przed kimś się bronić, kogoś...
Antoni Łepkowski
Lekarstwem mogła być rejterada do ukochanej przez Kalisza (z wzajemnością) Partii, ale jego przyjaciel Aleksander dba, by nasz system polityczny wrócił wreszcie na sprawdzone peerelowskie tory, a więc Partia nie może grupować wszystkich pieszczoszków mediów, bo kilku musi obstawiać stronnictwa sojusznicze. Kalisz musiał pozostać w SD (występującym pod handlową nazwą SLD), tak jak Kłopotek w ZSL (oficjalnie – PSL). Dlatego postawił pod ścianą Napieralskiego i by ten mógł umieścić Kalisza na czele warszawskiej listy SD (SLD), dzielny Rysio wyprodukował pełnego fikcji literackiej harlekina i sprzedał go jako „raport” komisji śledczej. Głównym wnioskiem, do którego miał od początku prowadzić ten tzw. raport, jest postulat postawienia Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu za pogwałcenie...
Ryszard Czarnecki
Rzecznik MSZ, były korespondent „Gazety Wyborczej” w USA, a wcześniej dziennikarz „GW” w Poznaniu, stwierdził, że tych 222 agentów w MSZ to nie problem. Ale wspaniałomyślnie przyznał, że może to być problem dla kogoś. Jest w tym pewna metafora. W zasadzie Radek Sikorski mógłby mieć ksywę „Mister No Problem”. Jacyś ubecy u niego w resorcie? No problem. Czegoś od nas żądają Niemcy? Proszę bardzo, bierzta, co chceta, no problem. Rosja robi nas po raz kolejny w bambuko? Cóż, takie czasy, wszystko cacy, no problem. Bruksela z nami znów pogrywa? Spoko, spoko, po prostu: no problem. „Mr No Problem” jest podwładnym człowieka, którego w brukselskich kuluarach – przyznajmy, dość złośliwie – określa się mianem „Mr Absynt”, czyli „pan nieobecny”. Nieobecny oczywiście na najważniejszych spotkaniach...
Krzysztof Wyszkowski
Michnik musi zdawać sobie sprawę, że te ustalenia oznaczają, iż winę za katastrofę ponoszą Rosjanie (to rosyjska dziennikarka, a nie ktoś z „GW”, powiedziała, że skoro nagranie z wieży zaginęło, to Rosjanie nie mają alibi). Musi wiedzieć, że Miller kłamie, ale eksperci tej oceny nie ukrywają – Małgorzata Wassermann: „W rozmowie z nami podkreślana była wina rosyjska. Od przygotowania lotniska po pracę kontrolerów (…) to nie była wina naszego pilota, po to miał wieżę, żeby korygowała jego lot”. Jeżeli pilotom pozwolono lądować, ale oszukiwano ich co do położenia samolotu – miejsca na ścieżce, kursie i odległości od lotniska – a skala tych różnic dowodzi, że nie mogły to być pomyłki, to pisanie o „niedokładnych informacjach” jest taką różnicą, jaka dzieli stwierdzenie, że Polaków w...
Wojciech Wencel
Trzeba przyznać, że Mickiewicz potrafi ostro namieszać, zwłaszcza po swojej śmierci. Podczas premiery „Dziadów” w 1967 r. wbił nóż w plecy przyjaźni polsko-radzieckiej, i to wbrew intencjom reżysera. Teraz znów wyszedł z grobu, żeby zburzyć nasz święty spokój. I pomóc nam przemienić współczesną Polskę. Ci, którzy – dosłownie i w przenośni – nie mają zamiaru umierać za ojczyznę, już czują jego obecność. Wiedzą, że jego myśl polityczna może się odrodzić. Dlatego starają się go wykluczyć. Łatwiej bagatelizować mohery niż kontynuatorów mickiewiczowskiej tradycji. Ale wieszcz zdążył na nowo wejść między wolnych Polaków, a jego wykluczenie stało się częścią wspólnego losu. Słusznie mówił w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Jarosław Marek Rymkiewicz: „To ogromny zaszczyt być wykluczonym razem z...
Marcin Wolski
Wiele wskazuje na to, że mozolnie dopasowywali posiadane materiały do tezy, którą Rosjanie sformułowali już parę minut po katastrofie (złośliwiec wyznający „spiskowe teorie dziejów” powiedziałby, że nawet przed). Nie było to zadanie łatwe. Można rzec, żegluga między Scyllą i Charybdą to wypoczynkowy rafting w porównaniu z ewolucjami, jakie przyszło wywijać komisji. Jeśli przyjąć raport MAK-u za balon próbny, po reakcjach społecznych wiedziano już, że zwalenie całej winy wyłącznie na pilotów, ich pijanego dowódcę i ogarniętego samobójczą obsesją Najwyższego Zwierzchnika, nie przejdzie – w dodatku rykoszetem uderzy w organizatorów lotu, a także w osoby odpowiedzialne za wyszkolenie. Dlatego wycofano się z teorii nacisków, dopuszczono odrobinę winy Rosjan, ale nie tyle, żeby się za bardzo...
Piotr Lisiewicz
Mieczysława Grydzewskiego uważam za najbardziej zasłużonego polskiego redaktora XX w. Jerzemu Giedroyciowi przyznaję w tej klasyfikacji miejsce drugie. Grydzewski więcej znaczył przed wojną jako szef „Wiadomości Literackich”, których nazwę przekręcano na „Jadą Mośki literackie” (ale endecy też w nich pisali). Po wojnie wydawał zaś „Wiadomości” londyńskie, przez ministra Wyszyńskiego nazywane najbardziej antysowieckim pismem na naszej półkuli. Grydzewski przytaczał w nich anegdotę o tym, jak to pewien tyran zadekretował, że dwa plus dwa jest dziewięć. Matematycy, którzy nie chcieli uznać dekretu, poszli do więzienia. Po kilku latach pojawił się łagodniejszy tyran. Matematyków wypuścił i zadekretował, że wynik to siedem. Ci wyjaśnili mu, że i ten dekret nie zgadza się z ich przekonaniami. „...
Robert Tekieli
Norweski terrorysta nie jest chrześcijaninem. Anders Breivik mówił o sobie co prawda, że jest „chrześcijaninem kulturowym”. Ale chrześcijaństwo to religia, wymaga zaangażowania serca. „Chrześcijaństwo kulturowe” to tylko ideologia. Breivik jest ideologiem, podobnie jak jest nim Michnik określający się jako „chrześcijanin niewierzący w zmartwychwstanie”. „Chrześcijanin niewierzący w zmartwychwstanie” nie jest chrześcijaninem. Również Breivik nie jest chrześcijaninem. Breivik odwoływał się do chrześcijaństwa instrumentalnie. Było dla niego użytecznym antyislamskim narzędziem. Terrorysta pisał o Benedykcie XVI, że ten porzucił europejskich chrześcijan, że powinien być uważany za papieża tchórzliwego, niekompetentnego, skorumpowanego i nielegalnego. Breivik nie jest też prawicowcem....
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
dniem ogłoszenia oczekiwanych od wielu miesięcy nominacji dwóch nowych krakowskich biskupów pomocniczych. Ks. kardynał Stanisław Dziwisz na te stanowiska lansował dwóch swoich faworytów, a mianowicie osobistego sekretarza, ks. Dariusza Rasia, niecieszącego się sympatią wśród księży (brata szefa małopolskiej PO posła Ireneusza Rasia) oraz towarzysza z czasów rzymskich, jezuitę Bogusława Steczka, będącego głównym hamulcowym w sprawach lustracji, członka nieboszczki komisji „Pamięć i troska”, która ze względu na sposób swojego działania nazywana była komisją „Niepamięć i beztroska”. Obaj jednak, choć ich nazwiska były umieszczone w tzw. terno (lista trzech kandydatów na biskupa, wysyłana  do Watykanu) – przegrali sromotnie. W ich miejsce biskupami mianowani zostali o. dr Damian Muskus,...
Krzysztof Wyszkowski
Kto obserwuje proces wytoczony Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi przez Agorę, musi mieć poczucie, że ma do czynienia z grą pozorów, w których roi się od znaków zapytania. Spółka (akcjonariusze?) wprowadza cenzurę myśli? Michnik mści się na odstępcy? Radca prawny (jak prokurator Wyszyński?) dochodzi (niemieckiego, czyli nazistowskiego?) pochodzenia poety? W każdym z takich pytań zawarty jest ciekawy trop, ale jestem przekonany, że istotą rzeczy jest problem dużo głębszy, jego objawy Rymkiewicz trafnie opisał w wypowiedzi dla „GP”, za którą stanął przed sądem. Michnikowi chodzi o zakazanie zrównywania komunizmu z nazizmem jako systemów ludobójczych i antycywilizacyjnych. W tej walce Michnik (a z nim ludzie „GW” władający aparatem spółki Agora) ma potężnych wspólników w kraju i za granicą...
Wojciech Wencel
Za słowa o Bolku też, i to już jest mniej zabawne. Po pierwsze, postać Bolka jest silnie osadzona nie tylko w kreskówce, ale i w mrocznych zakamarkach polskiej historii. Po drugie, represje za mówienie niewygodnej prawdy historycznej nie sprowadzają się do zakazu stadionowego, o czym dotkliwie przekonał się ostatnio Krzysztof Wyszkowski. Absurdalny humor jako broń bezbronnych sprawdza się w odniesieniu do codziennych idiotyzmów systemu, ale zawodzi wobec realnych ludzkich dramatów. Na dłuższą metę trudno też go stosować w kontekście uporczywego kneblowania ust. W końcu nad Wisłą nie stacjonują już sowieckie wojska i mamy więcej możliwości działania niż ironiczna bierność. Wyrok skazujący w procesie Jarosława Marka Rymkiewicza to jeszcze jeden rażący przykład ograniczenia w Polsce...
Jacek Kwieciński
Złudne nadzieje Nadzieje, że Trybunał w Strasburgu sprawi, iż Rosja ujawni wszystko o Katyniu są niestety całkowicie płonne. Rosja ma w nosie orzeczenia Trybunału. Nadal traktuje podstawowe informacje o Katyniu jako „tajemnicę państwową”. Rosja jest spadkobiercą ZSRR. W związku z tym niewątpliwie nadaje się na „naszego” (czyli obecnego rządu i prezydenta RP) przyjaciela. Tuska wielbiciel Człowiek, którego chyba najbardziej w Europie nie znoszę, szef socjalistów w europarlamencie Martin Schultz, udzielił wywiadu „Super Expressowi”. Wyraził entuzjazm, podziw itd. dla Tuska. Utwierdziło mnie to w postawie przeciwnej wobec władcy RP. Najlepsze było jednak takie stwierdzenie owego demokraty, uosabiającego „wartości europejskie”: „W niektórych krajach daje się szansę, żeby prawicowi...
Rafał Ziemkiewicz
Logicznie rzecz biorąc, jeśli za niedopuszczalne uznano w majestacie prawa III RP opinie, skądinąd jak najbardziej słuszne, że organ Michnika przypomina „Trybunę Ludu” z jej stalinowskich lat, a on sam i jego pomagierzy są duchowymi spadkobiercami Róży Luksemburg i nienawidzą Polski i polskości – to równie dobrze można kogoś skazać z paragrafu o „rozpowszechnianiu fałszywych, zniesławiających informacji” za stwierdzenie, iż „Gazeta Wyborcza” jest nieprofesjonalna, używa marnej polszczyzny, iż się w jakiejkolwiek sprawie myli, albo za inne równie ostrożne i wyważone próby krytyki. W akompaniamencie wrzasków najemnych pętaków Michnika, że „z kłamstwami nie można dyskutować, za kłamstwa trzeba karać!”. Granica absurdu i nikczemności została przekroczona. Sędzia z orłem w koronie na piersi...

Pages