Zamiast ochroniarzy zamkną stadion?

Wielka chmura gazu

Jak widać na filmie z monitoringu, przedstawiciele służb porządkowych nie szczędzili kibicom tego wyjątkowo dokuczliwego środka chemicznego – chmura gazu była tak duża, że przeniosła się nad boisko, a sędzia musiał na kilkadziesiąt sekund przerwać mecz.

– Według mojej oceny użycie środków przymusu bezpośredniego jest aktem bezprawnym, ponieważ zgodnie z przepisami ustawy o ochronie osób i mienia takich środków można użyć w przypadku bezpośredniego ataku na pracownika ochrony lub bezpośredniego ataku na chronione mienie – wyjaśniał Robert Dybka, pełnomocnik zarządu Korony ds. bezpieczeństwa.

Jego zdaniem takie przesłanki, jak widać na zapisie monitoringu stadionowego, nie występowały. – Wręcz przeciwnie, jak można zauważyć podczas tego zdarzenia, służba ochrony używała gazu pieprzowego również wobec osób, które wcześniej weszły do klatki i w żaden sposób nie uczestniczyły w tym zdarzeniu – wyjaśniał Robert Dybka.

Stwierdzał też: – Obrażenia odniosło 14 kibiców naszego klubu, którzy doznali poparzeń twarzy i innych części ciała. Ponadto trzeba wskazać, że po zdarzeniu służby porządkowe nie chciały wypuścić z tzw. klatki kibiców, którzy prosili o udzielenie im pomocy medycznej. Nasz klub dysponuje dokumentacją fotograficzną obrażeń jednego z kibiców. Dopiero po interwencji przedstawiciela naszego klubu kibice mogli skorzystać z pomocy medycznej – relacjonował Dybka.

Wnioski ochoczo akceptowane

Władze Podbeskidzia w tej sprawie nie potrafiły zająć jednoznacznego stanowiska. – Gaz został użyty bez polecenia ze strony kierownika zabezpieczenia – bronił się przed kamerami jednej z lokalnych stacji telewizyjnych Jarosław Zięba, rzecznik prasowy Podbeskidzia, ale dodawał też: – Incydent nastąpił na skutek złego zachowania kibiców gości. Co ciekawe, Ekstraklasa zarzuca nam zbyt ostre potraktowanie kibiców Korony, natomiast według nieoficjalnych...
[pozostało do przeczytania 30% tekstu]
Dostęp do artykułów: