Rosja zatrzymała kibiców za Smoleńsk

Przezorność na nic się jednak zdała przy wjeździe do Rosji. Autokar, dwa busy i kilka samochodów osobowych z polskimi kibicami dotarły tam ok. godz. 4 nad ranem czasu polskiego w dniu meczu, czyli w czwartek, 25 sierpnia. I utknęły. – Rosyjscy celnicy kompletnie nas ignorowali. Kiedy próbowaliśmy wyjść z autokaru, pokazywali, że mamy siadać na miejscach. Chodzili sobie obok, palili papierosy i tylko się uśmiechali. To było wyjątkowe draństwo. Nawet gdy w kolejce nie było żadnego pojazdu, nie pozwalali nam podjechać do przejścia. Po jakimś czasie dostaliśmy formularze. Wypełniliśmy je, oddaliśmy, ale po upływie kolejnych minut okazało się, że coś im się nie podoba. Ponoć nie zgadzały się jakieś numery, choć wszyscy spisywali je z dokumentów – wiz i paszportów. Kazali nam wypełniać te druki jeszcze raz – opowiada Maciek.

Wszystko ciągnęło się godzinami. – W pewnym momencie zaczęliśmy się już z tego śmiać, bo widzieliśmy, co jest grane. Jakaś celniczka zebrała od nas dokumenty, po czym wyszła do swojej budki. Chwilę później wzięła wszystkie papiery i po prostu sobie poszła. Po kolejnych paru minutach na jej miejsce zjawiła się babina w chustce i roboczym fartuchu, wyglądała jak żywcem wyjęta z filmów Barei, i najzwyczajniej zaczęła sprzątać. Akurat w tym momencie było to niezbędne! Kiedy było już czysto, zamiast celniczki przyszedł celnik i cyrk zaczął się od nowa – ironicznie dodaje kibic Legii.

„Oddajcie czarne skrzynki, weźcie Tuska”

Przez sześć godzin celnicy ani słowem nie powiedzieli, dlaczego nie pozwalają przekroczyć granicy polskim kibicom. Autokar został wpuszczony na terytorium Rosji dopiero ok. godz. 10, po szczegółowej rewizji, ale daleko nie odjechał, bo na przejściu pozostały inne pojazdy. Rosjanie znaleźli w jednym z nich transparent, na którym widniał napis w języku rosyjskim: „Oddajcie czarne skrzynki, weźcie Tuska”, drugi „Smoleńsk 2010 – pamiętamy” oraz racę.


– Do transparentów...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: