Bitwa o Europę

Duchowa walka o Madryt

To jednak, co nie do pomyślenia gdzie indziej, możliwe jest w Hiszpanii, która ma bogate tradycje radykalnego antyklerykalizmu i anarchicznego nihilizmu. Trzeba pamiętać, że nie przypadkiem najwięcej kapłanów i zakonnic męczenników za wiarę – po Rosji sowieckiej – można znaleźć właśnie w Hiszpanii. To w tym kraju duszono zakonnice różańcami, wbijano kapłanom krucyfiksy w gardła czy rozstrzeliwano święte figury. A wszystko to robili, uwielbiani przez premiera José Luisa Zapatero, republikanie, których współczesna Europa uznaje za obrońców demokracji. Kres tej wstrząsającej rzezi chrześcijan położył dopiero generał Franco, głęboko wierzący chrześcijanin, który ufał, że uda się odrestaurować tradycyjną, katolicką Hiszpanię.

Niestety, choć na ponad pół wieku Półwysep Iberyjski powrócił do Chrystusa, to od lat 70. widać stopniowy odwrót od religii. Odpowiedzialność za ten proces ponosi z jednej strony frankistowskie państwo, które otwarcie wymuszało praktyki religijne (urzędnik, jeśli nie był w niedzielę w kościele, musiał przedstawić usprawiedliwienie lekarskie, a więzień, nawet niewierzący, musiał się spowiadać raz w miesiącu), a z drugiej – błędnie rozumiana reforma soborowa, która całkowicie zdewastowała tradycyjny, hiszpański katolicyzm. W efekcie mit dwóch Hiszpanii – jednej katolickiej, drugiej laickiej – trzeba włożyć między bajki. Katolicka Hiszpania już nie istnieje. Zastąpiło ją zlaicyzowane społeczeństwo, które jest – a widać to było na ulicach Madrytu – totalnie wrogie nie tylko wobec Kościoła, ale także wobec Chrystusa. Diagnozy tej nie zmienia nawet to, że to właśnie w Hiszpanii zrodziły się Droga Neokatechumenalna i Opus Dei. Oba te ruchy są niezwykle istotne dla Kościoła, ale nie są w stanie zmienić sytuacji religijnej we własnym kraju.
I właśnie dlatego Benedykt XVI zdecydował się po raz ostatni zawalczyć o duszę tego kraju. Naród, który wydał św. Teresę z Avili, św. Jana od Krzyża...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: