Kosowo - Blokada utrudnia dialog

Bruksela marszczy brwi

Nietrudne było do przewidzenia, że zamknięcie granicy dla serbskich produktów wywoła natychmiastową reakcję zamieszkujących północny rejon Kosowa Serbów, nieuznających rozporządzeń prisztińskiej administracji. Doszło do walk pomiędzy nimi a kosowskimi policjantami, którzy zostali rozlokowani na granicy z Serbią w celu wprowadzenia w życie blokady. Podpalono przejście graniczne Jarinje. Zahamowanie konfliktu było możliwe dzięki interwencji sił pokojowych KFOR-u, które przejęły punkty kontrolne. Prezydent Serbii Boris Tadić potępił akty przemocy w Jarinju, a winą za kryzysową sytuację obarczył władze w Prisztinie, które, jego zdaniem, prowokują serbską mniejszość. Premier Kosowa Hashim Thaci oskarżył władze w Belgradzie o podpalenie przejścia granicznego i próbę destabilizacji Kosowa. Według ekspertów blokada doprowadzi najprawdopodobniej do poszerzenia się szarej strefy w tym rejonie i wzrostu korupcji.

Wydaje się jednak, że władze kosowskie trochę zagalopowały się w swoich zamierzeniach. Kraj ten nie cieszy się na Zachodzie już tak dobrą prasą jak do tej pory i nie może liczyć na jego bezwarunkowe wsparcie. Unia Europejska skrytykowała decyzję władz w Prisztinie, podjętą bez konsultacji z Brukselą, o zamknięciu granicy dla serbskich produktów i rozmieszczeniu policji na północy kraju. Wezwała obie strony do kontynuowania dialogu.

Smutna kosowska rzeczywistość

Unijni politycy od dłuższego czasu negatywnie oceniają proces reform prowadzony przez rząd w Prisztinie, krytykują korupcję, niesprawną administrację, brak pomysłu na walkę z gigantycznym, ponad 40-proc. bezrobociem. Sytuacja w Kosowie powoduje, że uciekają stąd i tak nieliczni zagraniczni inwestorzy i nawet najwięksi optymiści nie mają pomysłu na zahamowanie tego procesu. Region ten pełni dziś funkcję szlaku przerzutu narkotyków i handlu ludźmi, mafia albańska należy zaś do najbardziej wpływowej w Europie....
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: