Wyklinali za euro

Większość ekonomistów, nawet tych z otoczenia premiera, wprowadziła ona w osłupienie, choć głośniejsi w mediach byli ci, którzy chwalili szefa rządu. – To dobra wiadomość dla Polski – komentował wówczas prof. Witold Orłowski, który wyraził przekonanie, że Polska jest w stanie wypełnić kryteria ekonomiczne na czas. Jako najlepszą wiadomość dla sektora przedsiębiorstw określił przyjęcie daty wejścia Polski do strefy euro Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Termin rzucony przez premiera szybko zmodyfikowano. Zmiana waluty wymaga przecież uprzedniego przebywania przez dwa lata w korytarzu euro – systemie ERM2. Premier zaczął deklarować, że rząd nie zrezygnuje z planu wprowadzenia euro z początkiem 2012 r. Ostro krytykował przy tym sceptycyzm opozycji. Stwierdził, że za sprawą PiS kraj nasz stanie się skansenem. „Polska nie może leżeć na peryferiach Unii. Dlatego zrobimy wszystko, by jak najszybciej wprowadzić euro” – przekonywał premier Tusk. Jak złamać
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze