Dokąd pędzi kwadryga?

„Strategiczny sojusz XXI wieku”

Mówił o tym wyraźnie dziesiątki razy Władimir Putin. Także m.in. w swoim pamiętnym wystąpieniu na Westerplatte 1 września 2009 r. Kierował je wtedy w stronę Niemiec właśnie, ponad głowami zachwyconych zwolenników polityki historycznej premiera Donalda Tuska. Mówił wtedy o pakcie Ribbentrop–Mołotow jako swoistej odpowiedzi na traktat wersalski, „krzywdzący wielki naród niemiecki”. I podkreślił, że 50 lat później to „jego ojczyzna” (miał na myśli Związek Sowiecki) przyniosła Niemcom wolność, pozwoliła obalić mur. W wielu innych wystąpieniach, m.in. przed kamerami największych niemieckich telewizji (RTL, ZDF), już bezpośrednio do swoich niemieckich widzów formułował imponującą wizję nowego ładu, opartego na współpracy dwóch wielkich mocarstw: Rosji i Niemiec. Wzorował ją nie na mrocznych czasach Hitlera i Stalina bynajmniej, ale na (już) bardziej politycznie poprawnej erze współdziałania kanclerzy Otto Bismarcka i Aleksandra Gorczakowa. Władimir Putin pozwalał sobie przy takich okazjach na piękne uogólnienie, iż Europa rozwijała się najlepiej wtedy właśnie, gdy przyjaźń między Rosją a Niemcami (Prusami) rozkwitała tak, jak w XVIII i XIX wieku. I on, i wielu jego słuchaczy zdawało się wtedy jakby zapominać, że w owej perspektywie znikały (czasem nawet z politycznej mapy) niektóre kraje i narody tej części Europy, którą uprzywilejowuje położenie między Rosją a Niemcami.

Możemy wzniosłe słowa i wizje Władimira Putina lekceważyć. Nie lekceważą ich jednak sami Niemcy. Także dlatego, że za słowami idą czyny. Współpraca gospodarcza niemiecko-rosyjska się zacieśnia. Gazociąg Północny jest tylko jednym z jej symboli. Rosja próbuje razem z Niemcami rozstrzygać problemy państw trzecich naszego regionu Europy. Na razie takie współdziałanie Moskwy i Berlina w roli dobrych patronów całego regionu dotyczy Mołdawii (polecam lekturę tekstu dr. hab. Krzysztofa Szczerskiego „Alarm mołdawski – test dla ministra...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: