Musi wyprowadzić się z Warki

Dodano: 05/07/2011 - Nr 27 z 5 lipca 2011

Nękanie przez lokalny układ Pierwsze wezwanie dostał w maju, ale wyjechał akurat na komunię chrześniaka, więc odebrał je z opóźnieniem i nie zdążył stawić się w wyznaczonym terminie. Telefonicznie poinformował prokuraturę o przyczynach swojej absencji i poprosił o wyznaczenie kolejnego terminu. Aż nastał Dzień Dziecka, godz. 7 rano. – Kiedy przyszli policjanci – relacjonuje Wrzesiński – grzecznie ich poinformowałem, że jestem chory i nigdzie nie mogę iść. Przebywam na zwolnieniu lekarskim od 25 maja do 9 czerwca 2011 r. Powiedziałem również, że od 7 maja do 11 maja br. byłem w szpitalu na oddziale chirurgicznym z rozpoznaniem wstrząśnienia mózgu. Policjant o nazwisku Dudek groził mi, że jak się nie ubiorę, to mnie weźmie w samych majtkach, po czym zaczął zakładać mi kajdanki. Wtedy żona ubłagała go, by jednak pozwolił mi się ubrać. Przerażone dzieci zaczęły płakać – wspomina Wrzesiński. – Ten policjant był już kiedyś w moim domu – mówi. – Przyniósł mi jakieś wezwanie
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze