Skończę z kibicowaniem dopiero na pogrzebie

Dodano: 25/06/2011 - Nr 27 z 5 lipca 2011

A to, czy jestem przyzwoity – nie mnie oceniać. Wielu jest takich, którzy uchodzą za przyzwoitych. Dostają medale, są poklepywani po plecach przez sobie podobnych. A bydlaki z nich, jakich mało.Oprócz „Pamiętnika kibica…” i „Ligi chuliganów” napisałeś też książkę pod prowokacyjnym tytułem „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”. Było z nią podobnie jak z publikacjami o Wałęsie. Krytykowali ją ci, którzy nawet nie mieli jej w rękach. A książkę należy polecać, bo jest m.in. o tym, że Europa sobie nie radzi i nic nie wskazuje na to, by się to miało zmienić. Chyba każdy autor lubi swoje dzieła. Ja tę książkę lubię w sposób szczególny. Po pierwsze, bardzo łatwo mi się ją pisało. Ty, jako autor tekstów, wiesz, że najłatwiej przychodzą te, które masz w głowie, którymi żyjesz. I „Jak pokochałem Adolfa Hitlera” jest właśnie taka. Dodatkowo jestem dumy z tego „dziecka” dlatego, że wiele osób, które ze względu na tytuł podchodziło do niej jak do jeża, po przeczytaniu stwierdzało, że
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze