Psychuszki, czyli pożegnanie z demokracją

Sędzia świetnie znany przeciwnikom PO

Sędzia Maciej Jabłoński, który wysłał na badania psychiatryczne Jarosława Kaczyńskiego, jest świetnie znany przeciwnikom rządów PO. W 2007 r. nakazał zatrzymać na 48 godzin i doprowadzić na salę sądową przez policję kierownictwo „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza i Katarzynę Gójską-Hejke. Uznał, że dziennikarze przedstawili niewystarczające dla niego powody nieobecności na rozprawie. Proces dotyczył prywatnego aktu oskarżenia z art. 212 złożonego przez telewizję TVN, która ostatecznie wycofała się z tego procesu.

Ten sam sędzia w ubiegłym roku skazał Dorotę Kanię w procesie wytoczonym jej przez płk. SB, a później UOP i ABW – płk. Ryszarda Bieszyńskiego. Tekst ukazał się w 2007 r. w tygodniku „Wprost”, gdzie wówczas pracowała Dorota Kania, i dotyczył m.in. związków SB z mafią.

Co ciekawe, sędzia Maciej Jabłoński orzekał w procesie, który z art. 212 wytoczył Dorocie Kani były szef MSWiA Janusz Kaczmarek za tekst opublikowany także w tygodniku „Wprost”, a dotyczący „agenta śpiocha”. W tym procesie Dorota Kania została uniewinniona.

– To, co się teraz dzieje, jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe – mówi nam Dorota Kania. – W trakcie procesu, który wytoczył mi Janusz Kaczmarek, sędzia podjął działania w związku z moim wnioskiem dowodowym – dodaje dziennikarka.

Chodziło o niejawny dokument z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczący Janusza Kaczmarka. Dokument znajdował się w aktach sprawy karnej dotyczącej bezprawnego zatrzymania byłego prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego. Pojawia się – i to jest najciekawsze – nazwisko płk. Bieszyńskiego, który jest oskarżony w sprawie Modrzejewskiego. – Działania sędziego Jabłońskiego sprawiły, że dokument został dołączony do akt sprawy i jestem przekonana, że miał wpływ na werdykt sądu – mówi Dorota Kania.

Od wyroku uniewinniającego dziennikarkę odwołał się Janusz Kaczmarek i sprawa wróciła do...
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: