Afganistan - Redukcja czy rejterada

Niedokończony „surge”

Ostatecznie Obama, wbrew radom generałów, stanął po stronie zwolenników znaczącej redukcji. Już w lipcu wycofanych zostanie 5 tys. żołnierzy, kolejnych 5 tys. do końca roku, a dalsze 23 tys. do września 2012 r. Amerykański kontyngent w Afganistanie zmniejszy się o 1/3, z obecnych 100 tys. do 67 tys., a ogólna liczba międzynarodowych wojsk ze 140 tys. do 107 tys.

Proces ten ma być częścią planu stopniowego przekazywania do 2014 r. odpowiedzialności za kraj w ręce afgańskiej armii i policji. Na pozór przypomina podobną redukcję z Iraku po sukcesie strategii tzw. surge z 2007 r., kiedy USA osiągnąwszy znaczącą poprawę bezpieczeństwa, mogły wycofać większość swoich żołnierzy. Problem w tym, że George W. Bush przeprowadzał redukcję, gdy odniósł w Iraku faktyczne zwycięstwo (nad terrorystami).

Obama zaś wycofuje żołnierzy w najbardziej krytycznym momencie, gdy „surge” dopiero zaczął przynosić pierwsze efekty, a losy kampanii nie są jeszcze przesądzone. Wdrożenie tej strategii w Afganistanie, wbrew pierwotnym planom, opóźniło się do jesieni. Dopiero wtedy 30-tys. posiłki zostały w pełni rozmieszczone w dwóch prowincjach Kandahar i Helmand, stanowiących główny bastion talibów. Od tego czasu poziom bezpieczeństwa na południu wzrósł najbardziej od wielu lat. Mimo prób zastraszania miejscowej ludności przez talibów i kilku spektakularnych ataków w Kandaharze zawarto pierwsze układy o współpracy z lokalnymi plemionami.

Jednak generałowie stale ostrzegali, że te sukcesy są bardzo kruche. Nie sposób jeszcze ocenić rzeczywistej skali osiągniętego postępu, gdyż sezon wojenny w Afganistanie tradycyjnie zaczyna się dopiero w czerwcu i trwa do października. Konieczne jest również przeniesienie „surge” na wschodni Afganistan, gdzie talibowie wciąż rosną w siłę. Dopiero po sukcesie obu operacji i wyszkoleniu lokalnych sił bezpieczeństwa możliwe byłoby rozsądne wycofanie się z Afganistanu.
...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: