Narodowa amnezja to zjawisko uleczalne

Opowiedział fabułę, porównał z „Psami” i „Różyczką”, dał dobry tytuł „Oni mogą wszystko”, delikatnie zganił, że opowieść zrealizowana jest po amerykańsku (to akurat uważam za komplement, bo obecnie żadna inna szkoła w filmie popularnym się nie liczy). I wszystko.

Tymczasem wydarzenie, jakim jest ten film, daleko wykracza ponad możliwości zwykłej recenzji. Coś się w Polsce stało takiego, że dwóch starych wyjadaczy, w tym prezes Stowarzyszenia Filmowców, odważa się sięgnąć po temat tabu i opowiedzieć go sensacyjnie i przekonująco. W dodatku ktoś to zatwierdził, ktoś dał pieniądze, ktoś wpuścił na ekrany.

Doprowadzić do wściekłości Adama Michnika i zdobyć poklask u
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: