Narodowa amnezja to zjawisko uleczalne

Opowiedział fabułę, porównał z „Psami” i „Różyczką”, dał dobry tytuł „Oni mogą wszystko”, delikatnie zganił, że opowieść zrealizowana jest po amerykańsku (to akurat uważam za komplement, bo obecnie żadna inna szkoła w filmie popularnym się nie liczy). I wszystko. Tymczasem wydarzenie, jakim jest ten film, daleko wykracza ponad możliwości zwykłej recenzji. Coś się w Polsce stało takiego, że dwóch starych wyjadaczy, w tym prezes Stowarzyszenia Filmowców, odważa się sięgnąć po temat tabu i opowiedzieć go sensacyjnie i przekonująco. W dodatku ktoś to zatwierdził, ktoś dał pieniądze, ktoś wpuścił na ekrany. Doprowadzić do wściekłości Adama Michnika i zdobyć poklask u Tomka Sakiewicza to naprawdę spora zasługa. To, że w PRL byli esbecy, że dochodziło do morderstw dokonywanych przez „nieznanych sprawców”, przyznawano niechętnie. Jednak po cudownym przeistoczeniu, w trakcie misterium „okrągłego stołu” oprawcy przemienili się w „ludzi honoru” i wypominanie im zaszłości jest jedynie „obrzydliwą
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze