Pieszczoch i buntownik

Barbara Stanisławczyk jest osobą odważną. „W miłosnych grach Marka Hłaski” postanowiła zmierzyć się z mitem. Inna sprawa, że jako rasowa reportażystka nigdy nie należała do osób bojaźliwych. W „Dziewczynkach” spenetrowała środowisko renomowanych prostytutek, w „Pajęczynie” już na początku lat 90. wzięła na spytki byłych esbeków. Mówili wtedy dużo i chętnie, zanim rządzące „autorytety moralne” przekonały ich, że niczego nie muszą. To wtedy po raz pierwszy trafiła na trop TW „Ewy”, żony Pawła Jasienicy rozpracowującej męża, ale nikt jej nie uwierzył. W „Miłosnych grach” idzie śladami „kobiet Hłaski”. Najpierw trafia do matki, potem do kochanek i kandydatek na żony (nieraz tak sławnych jak Agnieszka Osiecka), niektóre zgłaszają się same już po przeczytaniu pierwszego wydania książki. „Uwielbiały go kobiety i kochali mężczyźni” – pisze Stanisławczyk w nadtytule swojej książki, prowokując pytanie, czy na tym polegała tajemnica jego błyskawicznej kariery, a następnie spektakularnego upadku
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze