List do przyjaciela

No tak, to jest decydujące. Ta chemia między ludźmi. Albo jest, albo jej nie ma. No więc Ci powiem. Jest inaczej. Zupełnie inaczej. Jeszcze rok temu byliśmy w innej rzeczywistości. A teraz wszystko, cholera, wszystko pozmieniało się. Tak, po 10 kwietnia, po Smoleńsku już nigdy nic nie będzie takie, jak było. To jest tak, bracie, jakbyś się ocknął z długiego snu. Raptem obudzenie. I okazuje się, że nagle zaczynasz szanować czas, który jest Ci dany. Nie rozmieniasz się na drobne. Nie tracisz życia na pierdoły. Zauważyłem, że mocno ograniczyłem kontakty towarzyskie. Lista kumpli raptem zrobiła się krótsza. Jak ktoś nie zrozumiał, co się stało – to adios. Nie będę tracił czasu na rozmowy z ludźmi, którzy nic nie zrozumieli, nic się nie nauczyli, nic nie jarzą. Jak pieprzą coś o winie polskich pilotów – niech to robią, ale nie przy mnie. Nie w mojej obecności. Nie przy moim udziale. Won. Zweryfikowałem towarzystwo, z którym chcę się spotykać. Nie mam czasu na palantów. Szkoda mi życia na wysłuchiwanie farmazonów. Tak, starannie dobieram ludzi, z którymi się spotykam. Nie chcę słuchać odurzonych propagandą rządową, tuskową czy jak tam zwał. Mam to w nosie. Niech spadają.

Naprawdę jest inaczej. Nagle poczuliśmy, że warto się spotykać. Na towarzyskim gruncie, ale w gronie osób, które czują bluesa, które wiedzą, o co chodzi, i którym z mózgu nie zrobili makaronu.

Nagle zobaczyłem inną Polskę. Zupełnie jak w czasach pielgrzymek naszego, polskiego papieża. Jak w czasach pierwszej „Solidarności”. Jak w podziemiu. My i oni. Białe i czarne. Bez światłocieni. Tu stoimy my. Tam stoją oni. I basta. Żadnej ściemy. Żadnych bajek o kompromisie. Żadnych bajerów. Żadnego wciskania kitu.

Pytasz, czy masz wracać. Stary, to piekielnie trudna decyzja. Ta Polska nie zagwarantuje Ci żadnej posady, żadnego szmalu, żadnej synekury. Nie będzie Ci łatwo. Nie wrócisz – Twoje dzieci będą Kanadyjczykami, a Ty będziesz wył z tęsknoty. Wrócisz – nie będzie Ci lekko...
[pozostało do przeczytania 13% tekstu]
Dostęp do artykułów: