1 czerwca 2011

Podatek od owoców miękkich

Janusz Rolicki na łamach „Faktu” narzeka na drożyznę: „Dawniej, gdy była drożyzna, mogliśmy przynajmniej wyrzekać na Gomułkę i Gierka. A dzisiaj, jedynie możemy pisać skargi na Berdyczów. Wniosek: gospodarka wolnorynkowa nie ma skutecznego instrumentarium do walki z drożyzną. Istnieje co prawda Biuro Ochrony Konsumenta, ale nie radzi sobie ze zmowami cenowymi. Zniszczone przez mróz owoce mogłyby się, co prawda, pojawić na rynku dzięki importowi z południa. Tyle że ten import jest bardzo ryzykowny. Czy w tej sytuacji państwo nie powinno pomóc Kowalskim, zawieszając podatki pobierane od importu miękkich owoców? Jeśli władze w trybie pilnym nie pójdą po rozum do głowy, zapomnimy o smaku wiśni, czereśni i gruszek. Wniosek: otwarte głowy do rządu!”. Wszystkiemu jak widać winni spekulanci, z którymi biedny rząd sobie nie może dać rady. Sugestie nawet nie najgorsze, ale jakby to było za Buzka, to Janusz Rolicki pisałby: „AWS chce nas zagłodzić.”
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: