Musimy walczyć o pensje

Michał Szarkowski, jeden z poszkodowanych b. pracowników Polmo, mówi nam o próbie wyegzekwowania zaległych pensji na drodze ogłoszenia upadłości szczecińskiego zakładu. – Mija już trzeci rok, odkąd firma przestała działać, a ludzie w niej zatrudnieni stracili pracę. Sprawy wierzytelności naszego zakładu są u komornika. Ale do tej pory nie udało mu się ich wyegzekwować. W tym kwot dotyczących niewypłaconych pensji pracownikom. W poszczególnych przypadkach chodzi o sumy od 10 do nawet 40 tys. zł. Musimy walczyć o byt. Po prostu nie mamy innego wyjścia. Nasze przyłączenie się do wniosku o upadłość fabryki to do pewnego stopnia krok desperacki, który – mamy nadzieję – powinien przyspieszyć zwrot naszych pieniędzy. Liczymy się z tym, że mogą nastąpić odwołania od ewentualnego wyroku zasądzającego wypłatę zaległych pensji, więc pewnie jeszcze przyjdzie nam poczekać na zakończenie sprawy. Większość pracowników jest na bezrobociu, często bez środków na utrzymanie. W dodatku w wielu
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze