Tajemnica śmierci rosyjskiego funkcjonariusza

Jeśli wiadomość podana przez TVP Info jest nieprawdziwa, to warto zadać pytanie, dlaczego akurat teraz – gdy coraz głośniej jest o konieczności przeprowadzenia ekshumacji ofiar katastrofy – Rosjanie zdecydowali się na taki kontrolowany przeciek fałszywej informacji do polskich mediów. Jeżeli zaś jest to prawda – ciekawe, dlaczego śmierć rosyjskiego funkcjonariusza – rzekomo w wyniku zwykłego wypadku – była przez ponad rok trzymana w tajemnicy. Czyżby Rosjanin zginął w innych okolicznościach i kilka dni wcześniej?

97 ofiar katastrofy?

Wiadomość o zgonie rosyjskiego funkcjonariusza Ministerstwa ds. Nadzwyczajnych jest o tyle ciekawa, że przez kilka dni po katastrofie rosyjskie media informowały, iż pod Smoleńskiem zginęło... 97 osób. Co ciekawe, liczbę tę podawał właśnie rosyjski resort ds. nadzwyczajnych, kierowany przez Siergieja Szojgu – obecnie wiceprzewodniczącego specjalnej rosyjskiej komisji rządowej do zbadania przyczyn katastrofy Tu-154.

O 97 ofiarach mówiły też rosyjskie media 10 kwietnia 2010 r. o godz. 15.40. Polska Agencja Prasowa, relacjonując doniesienia rosyjskich agencji prasowych, informowała: „Na miejscu katastrofy znaleziono ciało prezydenta Lecha Kaczyńskiego – podała agencja prasowa RIA-Nowosti. Według najnowszych informacji w katastrofie w Smoleńsku zginęło nie 96 osób, lecz 97”.

Zawyżenie liczby ofiar trudno zrzucić na karb zamieszania lub zwykłej pomyłki (np. zaliczenia do grona ofiar Zofii Kruszyńskiej-Gust, która była na liście pasażerów Tu-154, lecz nie stawiła się na lotnisku), albowiem o 97 ofiarach Rosjanie mówili jeszcze cztery dni po katastrofie! Wspominana już RIA-Nowosti donosiła 14 kwietnia 2010 r.: „Według zweryfikowanych danych, w wyniku katastrofy polskiego samolotu Tu-154 w pobliżu Smoleńska zginęło 97 osób”. Agencja powoływała się przy tym na „dowódcę sztabu operacyjnego”.

Tego samego dnia rosyjskie media podały inną zaskakującą informację. Portal...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: