Odgrzewane żarty

Parę lat temu Jan Rokita bał się białego świtu, w którym do jego mieszkania może zapukać ktoś inny nie mleczarz. Dziś może być spokojny! Do niego nikt nie zapuka, ale co do jego żony nie byłbym taki pewny.

Inna sprawa. Jedno jest pewne – podobne zabawy są całkowicie nieskuteczne, a nawet przeciwskuteczne. Widać gołym okiem, że trwa na własne życzenie coraz szybsze piłowanie gałęzi, na której się siedzi – bo z kim przyjdzie się jeszcze skonfliktować po ludziach wierzących, kibicach, blogerach...?

Pomysł, że można zapanować nad wszystkim i zabezpieczyć się na każdą okazję, przypomina opowieść o rabinowej spod Ołomuńca, która miała nocniki na każdą okazję – biały, czerwony, niebieski, żółty... A jak wkrocza do Czech Armia Czerwona, sfajdała się na schodach.

Bohaterowie najnowszych żartów mają naturalnie przewagę nad tymi, którym je płatają – wiedzą, dlaczego to robią. My możemy się najwyżej domyślać.

[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: