Opowieści o nadludziach

Bohaterka Anastazja przypomina postać z komiksu, komsomołka do szpiku kości oddana idei komunizmu i Stalinowi osobiście, mimo iż ten wysłał do piachu jej ojca, skądinąd żarliwego bolszewika. Niepokonana w walce wręcz, skoczek spadochronowy, pływaczka w przeręblach, a jednocześnie błyskotliwy analityk i doskonały śledczy. W dodatku piękna, odważna i do nieprzytomności ambitna. Sowiecki nadczłowiek. Nadludzi na kartach powieści Suworowa jest zresztą więcej. Obok Nastii można do nich zaliczyć Chowanowa, człowieka Stalina do tajnych poruczeń, tajemniczego czarodzieja Rudolfa Mazura czy nieustraszonego czekistę, a wcześniej zabójcę czekistów – tytułowego Żmijojada. I oczywiście nadczłowieka numer jeden – towarzysza Józefa Wissarionowicza Stalina, krojonego na olimpijską miarę, tyleż nieludzkiego, co arcymądrego i przebiegłego.

Działania wspomnianych bohaterów zmieniają losy narodów i kontynentów. Stanowią ukrytą intrygę zdolną wytłumaczyć mechanizmy wielkiej czystki, upadek Jagody, a później Jeżowa, czy nagłą karierę Berii. Doskonale sobie znane realia miesza Suworow z fikcją. Ale czy do końca fikcją? Tajne linie metra, specjalne pociągi, podziemna, tajna stolica na Uralu, specośrodki w klasztorach będące kuźniami kadr dla świata, wreszcie obłędny plan rewolucji światowej, której efektem mają być monarchie obsadzone przez właściwych ludzi (Anastazja Strzelecka przewidywana jest na królową Hiszpanii). Fantastyka to czy podkoloryzowana rzeczywistość?

Sowieccy nadludzie, poza nadzwyczajnymi możliwościami, mają jedną cechę wspólną – całkowicie pozbawieni są empatii. Zbrodnia bywa elementem planu, ludobójstwo statystyką. Kto jest wrogiem, określa Stalin, igrający ludźmi jak czarny kot w piosence Okudżawy. Nikt nie ufa nikomu. Nie ma przyjaźni, lojalności, miłości.

W „Imperium Zła”, gdzie panuje strach i terror, krótkotrwały sukces prowadzi do przerażającego upadku, nie ma miejsca na uczucia wyższego rzędu. Ciekawe, czy i dziś tak...
[pozostało do przeczytania 30% tekstu]
Dostęp do artykułów: