Kandydaci prezydenccy do łagru

Na ławie oskarżonych posadzono poza Sannikauem jeszcze czterech rywali Łukaszenki w wyborach prezydenckich. Dla Mikoły Statkiewicza prokurator zażądał aż 8 lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie, a dla Dźmitryja Wusa – 7 lat. Dla pięciu pozostałych osób sądzonych w tym samym procesie oskarżenie zażądało kar od 4 do 8,5 roku kolonii karnej.

W innym zbiorowym procesie sądzeni są Uładzimir Niaklajeu i Wital Rymaszeuski. Dla pierwszego z nich prokurator zażądał 3 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, dla drugiego – 2 lat w zawieszeniu na 2 lata.

W procesach za udział w demonstracji 19 grudnia skazano już też ponad 20 innych działaczy opozycji. To głównie niskie wyroki więzienia, często w zawieszeniu. Sądy orzekają też kary ograniczenia wolności, czyli de facto zesłania (skazany nie może opuszczać miejscowości, do której został skierowany, musi w niej pracować i nocować w wyznaczonym miejscu).

Surowe kary dla przeciwników reżimu mają pokazać, że Łukaszenka, niezależnie od coraz gorszej sytuacji gospodarczej kraju, jest zdeterminowany, by utrzymać pełnię autorytarnej władzy. Podobną demonstracją jest przeciek z administracji prezydenckiej – z pewnością sterowany – że w razie wprowadzenia sankcji gospodarczych UE wobec Mińska władze gotowe są zakazać wyjazdu z kraju ponad 200 opozycjonistom.

Co więcej, źródło zasugerowało, że reżim może zmusić do opuszczenia Białorusi niektórych szczególnie niewygodnych unijnych dyplomatów. Unia Europejska póki co czeka z decyzjami w sprawie ewentualnego rozszerzenia sankcji wobec Mińska na zakończenie serii procesów. Ich surowość zapewne nie da Brukseli wyboru.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: