Ryży Łukaszenka w akcji

W Gdańsku obserwator PZPN zabronił rozpoczęcia meczu, bo kibice nie chcieli usunąć transparentu o modlitwie za Jana Pawła II. W Łodzi komendant policji przyznał, że stadion został zamknięty za antyrządowe okrzyki. We Wrocławiu policjanci otrzymali polecenie, by wyłapywać z tłumu osoby „trzymające transparenty obrażające premiera”.

Jeśli ktoś miał wątpliwości, dlaczego Donald Tusk kazał zamykać stadiony, to w ubiegłym tygodniu władza zrobiła wszystko, by je rozwiać. Odpowiedź kibiców to nasilenie protestu – podczas ostatniej kolejki ligowej nie prowadzili oni dopingu i nie organizowali meczowych opraw. „Od miesięcy kibice w różny sposób kierowali krytykę wobec poczynań premiera. Reakcją na krytykę stała się nagonka i represje (...). Są one kpiną z zasad praworządności, zbliżają Polskę do standardów państw niedemokratycznych” – napisali w swoim oświadczeniu kibice z 48 miast, zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Stowarzyszeń Kibiców. Miała być Irlandia, a jest Białoruś

Komendant łódzkiej policji we wniosku do wojewody o zamknięcie stadionu Widzewa Łódź przyznał, że chce tego z powodu obraźliwych okrzyków przeciwko rządowi – ustalił TVN24. Podczas ostatniego meczu Widzewa sympatycy łódzkiego klubu wznosili antyrządowe okrzyki, a na płótnie wywieszonym na stadionie widniało hasło: „Miała być Irlandia, a jest Białoruś. Trybuna pusta na wniosek Tuska”. Wojewoda Jolanta Chełmińska zamknęła stadion łodzian na wniosek komendanta, choć przyznała, że... nie zdążyła zapoznać się z jego argumentacją. A jest ona porażająca: stadion ma być zamknięty, bo kibice drwili z Donalda Tuska. – To pierwszy znany mi przypadek na świecie, że stadion zamyka się nie ze względów bezpieczeństwa czy w formie odwetu za awantury kibiców, ale ze względu na głośne wyrażanie tego, co myśli się o rządzie – komentuje Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS.

Podczas meczu kibice Widzewa spotkali się koło stadionu, gdzie skandowali: „Tusk jest brzydki”...

[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: