Prefekt z mleczarnia ochroniarz komendantem

Tym bardziej dziwi oświadczenie, które wydała instytucja o poważnie brzmiącej nazwie Krajowa Rada Komendantów Straży Miejskich i Gminnych, przesłane Polskiej Agencji Prasowej, a także umieszczone 22 kwietnia na stronie internetowej Rady. Oczywiście, nie ma w nim ani słowa o pobiciu Stróżyka, groteskowej akcji aresztowania tulipanów czy gaszeniu zniczy zapalonych ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej.

„10 kwietnia 2010 roku zmienił się świat wokół Nas. Od chwili gdy pod Smoleńskiem rozbił się samolot z Prezydentem RP i 95 osobami towarzyszącymi, nic już nie jest takie, jak było wcześniej. Katastrofa smoleńska ujawniła głębokie podziały w naszym społeczeństwie, doprowadziła do wypowiedzi, zdarzeń i sytuacji, które nas, ludzi w granatowych mundurach, głęboko zasmucają” – napisali komendanci, uderzając na początek w sentymentalne nuty, ale szybko przeszli do sedna: „Dlatego głębokim smutkiem napawa nas to, że warszawscy strażnicy miejscy są lżeni, opluwani i znieważani publicznie tylko dlatego, że wykonują swoje obowiązki. Nie akceptujemy agresywnych działań, niektórych obywatelskich dziennikarzy, którzy uzurpują sobie prawo do bycia jednocześnie oskarżycielem-sądem; katem, kreując próby medialnych linczy na strażnikach miejskich z Krakowskiego Przedmieścia”.

Gdyby nie oświadczenie, nie mielibyśmy pojęcia o istnieniu Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych. Najwyraźniej nie jest to instytucja zbyt aktywna, skoro umknęła naszej uwadze.

Koledzy znają mnie i lubią

Na czele Rady Komendantów stoi pięcioosobowy zarząd. Nim z kolei kieruje prefekt Artur Hołubiczko. Rocznik 1958. Z oficjalnie dostępnego życiorysu wynika, że w 1989 r. ukończył studia na Papieskiej Akademii Teologicznej, a dwa lata później został komendantem Straży Miejskiej w Częstochowie. Pełni tę funkcję nieprzerwanie od ponad 20 lat. Ani słowa o tym, co robił w PRL-u. Nie można tego dowiedzieć się ani w internecie, ani od...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: