Zniszczyć Papieża

Atak na polskość

Zaczęło się całkowicie standardowo od utyskiwania na polskość (czytaj zacofanie, niezrozumienie świata) nowego biskupa Rzymu. Karol Wojtyła, choć był pierwszym nie-Włochem od wielu pokoleń na stolicy rzymskiej, nie wywołał entuzjazmu wśród zachodnich publicystów i teologów. I to nie dlatego, że złamał włoską hegemonię (tego nie mogli wybaczyć mu co najwyżej kurialiści), ale dlatego, że nie pochodził z silnych teologicznie i kontestujących autorytet Rzymu Kościołów niemieckiego czy francuskiego. A co gorsza, przyjeżdżał z dalekiego kraju, który – wbrew opiniom wpływowych środowisk katolickich – nie chciał współpracować z komunistami i pozostawał żywym świadectwem absurdalności pomysłów mounierystów, pragnących pogodzić komunizm z chrześcijaństwem.

Jakby tego było mało, polski katolicyzm, który wniósł do Rzymu Karol Wojtyła, miał charakter maryjny, co uznawano w posoborowej, a raczej antysoborowej części Kościoła zachodniego za skandal nie do wybaczenia. Papież często odwoływał się do doświadczenia chrześcijan zza żelaznej kurtyny i kwestionował – całkowicie otwarcie – politykę zagraniczną większości państw zachodnich (w tym także samej Stolicy Apostolskiej), która polegać miała na dogadywaniu się z komunistami. Wszystkie te „zbrodnie” nie mogły pozostać bez odpowiedzi. I nie pozostały. Już w pierwszych dniach po wyborze Karola Wojtyły sowieccy przywódcy przygotowali mocny raport, w którym wskazywali, że wybór ten oznacza koniec watykańskiej ost-politik, z jaką wiązali tyle nadziei.

I od razu też uruchomiono wszystkie znane z lektury „Montażu” Władimira Wołkowa metody działania. Nikt nie kwestionował oczywiście prawa do wybrania Polaka na papieża, ale grupy intelektualistów, także w sutannach (często tuż przed ich zrzuceniem), zaczęły zadawać „trudne pytania” o to, czy Polak, człowiek jednak z prowincji, jest w stanie zrozumieć otaczający świat? Czy hierarcha wychowany w zacofanym Kościele, który...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: