Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

San Pedro, czyli miasteczko, którego nie powinno być

Dodano: 17/02/2026 - Nr 08 z 18 lutego 2026

Pejzaż uliczek San Pedro de Atacama przypomina scenerię westernu o Dzikim Zachodzie. Niskie domy z cegły, kredowobiałe ściany opalane słońcem. I tylko zamiast kowbojskich koni – wałęsające się osły bądź lamy. A zamiast kowbojów – panie ekspedientki z butików z pamiątkami.

Dałbyś wiarę, że był czas, kiedy tą ulicą pędziliśmy bydło? – mężczyzna z czterodniowym zarostem, opatulony wełnianą czapką z wzorem w alpakę, wskazuje na najszerszą ulicę swojej wioski. To Toconao Calle. Jedna z głównych ulic maleńkiego San Pedro de Atacama, chilijskiego miasteczka, w którym większość ulic jest do siebie podobna jak dwie krople wody. Przez to podobieństwo niewprawieni przybysze mogą mieć tu problemy z orientacją. Wystarczą jednak dwa dni pobytu, aby po pięciotysięcznym miasteczku poruszać się jak po własnym.

– Antonio, spadaj do siebie. Klienta mi płoszysz! – korpulentna dziewczyna, u której kupuję właśnie jednodniowy tour po okolicznych pustyniach, najwidoczniej zna mężczyznę,

     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze