Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

„Norymberga”, czyli kino kozetkowego niepokoju

Dodano: 30/12/2025 - Nr 01 z 31 grudnia 2025

„Norymberga” w reżyserii Jamesa Vanderbilta to najlepszy przykład, że doborowa obsada i znakomity temat nie czynią filmu arcydziełem. To opowieść skrojona pod naiwny dramat psychologiczny, który razi płyciznami, czasem niewiarygodną wręcz naiwnością. A do tego w sprawach historycznych jest niebywale wręcz stronniczy i bałamutny w istotnych kwestiach. Ważnych także dla Polski. 

Zdumiewa mnie, gdy czytam i słyszę, że „Norymberga” to znakomity, trzymający w napięciu obraz. To nieprawda, to kino aż nadto współczesne, czyli bardzo drogi komiks, w którym za narrację służy „szkic i dymek”. I nie przekonuje mnie argument, że to opowieść oparta na faktach, czyli perypetiach podpułkownika Douglasa Kelleya (Rami Malek), który pełnił funkcję naczelnego psychiatry w pierwszych miesiącach procesów norymberskich. Przypomnijmy, że Kelley zbadał 22 wysokich rangą urzędników narodowosocjalistycznej partii, w tym zastępcę Adolfa Hitlera – Hermanna Göringa (Russell Crowe), a także zastępcę

     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze