Cień Hodży i zegarek Busha

Dodano: 03/01/2017 - Nr 1 z 4 stycznia 2017

Ryszard Czarnecki \ Widziane z Brukseli

Nie znam takiego drugiego proamerykańskiego kraju w Europie jak Albania. Choć w tej miłości kryje się też wyrachowanie, bo gdyby nie Stany, Albania nie należałaby do NATO, a Kosowo nie ogłosiłoby niepodległości, w każdym razie nie tak szybko Tirana wita chłodną zimową nocą. Znów jestem w Albanii, niegdyś kraju za najbardziej stalową kurtyną – i to z obu stron komunistyczną. Dziś ten ponoć jeden z dwóch, obok Mołdawii, najbiedniejszych krajów Europy już nie jest pod wpływem czerwonego cienia dyktatora Envera Hodży. Towarzysz Hodża nie kłaniał się Moskwie, ale Marksowi jak najbardziej, i to w najbardziej ortodoksyjnej formie jego ideologii. Dziś już nikt nie nazywa Albanii Koreą Północną Europy, a stolica Albanii przez ostatnie dziewięć lat zmieniła się nie do poznania, choć prowincja ponoć już w dużo mniejszym stopniu. Tirana trzy kadencje była rządzona przez... artystę malarza Ediego Ramę. Miasto wypiękniało, a dekoracje świąteczne robią wrażenie. Ciekawe, że choć to
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze