Norwegia rozliczyła się z nazistowską przeszłością

Dyskusja przy okazji 35. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce jest dobrą okazją do przyjrzenia się, jak inne kraje rozwiązały problem współpracy ludności z władzą reprezentującą okupanta. Norwegia znakomicie poradziła sobie ze zjawiskiem rozległej kolaboracji w czasie ostatniej wojny

Wysuwane co pewien czas w Polsce żądania przeprowadzenia uczciwego rozliczenia z komunizmem, w swej zbrodniczej istocie tak podobnego do nazizmu, były konsekwentnie torpedowane. Pierwsza poważna próba ujawnienia w 1992 r. skali infiltracji polskich elit politycznych i finansowych przez sowiecką agenturę, zawarta w „Liście Macierewicza”, zakończyła się upadkiem rządku Jana Olszewskiego i na długie lata sprawę skutecznie zablokowano.

Pomimo upływu 27 lat od zmiany ustroju oraz ogromu dostępnej dokumentacji do dziś praktycznie nikt z ówczesnych decydentów nie został postawiony przed sądem za zbrodnie komunistyczne. Kiszczak i Jaruzelski zostali namaszczeni przez usłużne im media jako „ludzie honoru” i pochowani w stopniach generalskich. W nagrodę Tomasz Lis został przez Jaruzelskiego zaliczony do „arystokracji dziennikarskiej”. Jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości, czym był ten system, odsyłam – szczególnie młodszych czytelników – na przykład do książek Tadeusza Płużańskiego „Bestie” i „Bestie 2”.

Norwegia

w objęciach nazizmu

Okupacja Norwegii przez Niemcy rozpoczęła się rankiem 9 kwietnia 1940 r. Była ona dobrze przygotowana przez nazistowską partię Nasjonal Samling (Zjednoczenie Narodowe) pod przywództwem Vidkuna Quslinga, człowieka Adolfa Hitlera. Lądowanie wojsk niemieckich w Oslo właściwie nie wywołało większego oporu. Niemieckie samoloty transportowe bez przeszkód wylądowały na lotnisku Fornebu. Doszło do sporadycznej wymiany ognia w centrum Oslo, ale zdezorientowana ludność zanosiła rannych Niemców do szpitali. Propaganda nazistowska przedstawiała wcześniej Niemców jako niezwyciężoną siłę, a sympatie...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: