Krew na rękach Angeli Merkel

Tomasz Terlikowski \ Walka o dusze

Za błędy polityczne, głupotę i krótkowzroczność polityków płacą zwykli ludzie. I tak jest w przypadku ofiar terrorysty z Berlina To była dramatyczna śmierć. Polski kierowca spieszył się do domu na Wigilię, myślał już o prezentach dla żony, planował święta. Trójka Włochów pewnie chciała wydać trochę ciężko zarobionych pieniędzy. Niemcy może przyszli zrobić ostatnie zakupy. Nikt nie spodziewał się, że spotka ich tam śmierć z ręki terrorysty islamskiego, który postanowił zaatakować cywilizację, którą uznaje za wrogą. Odpowiedzialność moralną i polityczną za te wydarzenia ponosi kanclerz Angela Merkel. Wiem, że to ciężkie oskarżenie, ale nie sposób sformułować inne. To niemiecka kanclerz stała się twarzą polityki, która prowadzi do kolejnych dramatów. Ona zaprosiła do Niemiec i Europy imigrantów z Bliskiego Wschodu, którzy przeprowadzają zamachy, gwałcą i mordują kobiety, molestują seksualnie. Ona chciała wymusić na innych krajach UE identyczną politykę. Ona wymuszała,
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze