Uwaga! Cyberterroryści

Ta wojna toczy się od wielu miesięcy, a z jak groźnym wrogiem Zachód ma do czynienia, pokazały wydarzenia za oceanem. Amerykańskie służby publicznie oskarżyły Rosję o ingerowanie w wybory prezydenckie. Teraz hakerskich ataków i wykorzystania skradzionych informacji do destabilizacji sytuacji politycznej obawiają się państwa zachodnioeuropejskie z Niemcami na czele

W 2015 r. rosyjscy cybernetyczni agresorzy z powodzeniem zinfiltrowali sieć Bundestagu, o czym opinia publiczna dowiedziała się jednak dopiero w tym roku. Dla wielu Niemców był to szok. Służby zaś wyciągnęły wnioski. W ostatnich miesiącach doszło do kolejnych ataków hakerów: w maju na współrządzącą CDU, w sierpniu zaś na parlament. Tym razem obrona okazała się skuteczna, a Niemcy nie mają wątpliwości, że stoją za tym Rosjanie. Jednak w Berlinie spać spokojnie wciąż nie mogą. Potężny okręt flagowy niemieckiego przemysłu, koncern ThyssenKrupp ogłosił, że hakerzy skradli tajemnice handlowe firmy. „Staliśmy się obiektem zmasowanego cyberataku” – napisała w komunikacie korporacja, ujawniając jedynie, że doszło do tego w tym roku.

Zagrożone wybory

Komunikat ThyssenKrupp pojawił się 8 grudnia, w tym samym dniu, w którym swoje oświadczenie wydał szef kontrwywiadu. Prezes Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Hans-Georg Maassen napisał: „Widzimy agresywne i narastające cyberszpiegostwo oraz cyberoperacje, które mogą potencjalnie zagrozić urzędnikom rządowym, członkom parlamentu i pracownikom partii demokratycznych”. BfV wskazuje na rosnącą aktywność hakerskiej grupy APT 28, znanej jako Fancy Bear, która w tym roku włamała się już na serwery Narodowego Komitetu Partii Demokratycznej, a w 2015 r. dokonała cyberataku na Bundestag. Jak zaznaczył Maassen, rosyjska kampania „dezinformacyjna” ma na celu „osłabić lub zdestabilizować RFN”. „Oczekujemy dalszego wzrostu liczby cyberataków w miarę zbliżania się wyborów do Bundestagu” – ostrzega szef kontrwywiadu....
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: